„na razie”

Niejasna, a urzekająca łatwo atmosfera młodzieńczości w Polsce polega na tymczasowości, także na niej. Tam wszystko robi się na razie. Na razie się pracuje, na razie mieszka, na razie ma się z kimś związek, na razie się żyje. Bardzo to jest ciekawe, pociągające. Ale kiedy się przekroczy trzydziestkę i swoim osobistym „na razie” nie jest się już dłużej z tym wielkim, ogólnym „na razie”, wtedy powstają kłopoty. Może tylko dla tych, którzy chcą je mieć. Tylu znam nawet pięćdziesięcioletnich, którzy w tym ogólnym „na razie” całkiem dobrze się czują i udają młodych. Ale w każdym razie żałośnie wyglądają. Oczywiście biada przede wszystkim tym, którzy wiedzą, że wyglądają jakoś.
Ci wczorajsi goście byli bardzo pewni siebie i wyposażeni w niezmierną energię. Ciągnie ich, uciąga, podwójne „na razie”, ciągle jeszcze „na razie” ich własnej młodości i wielkie „na razie” polskie. Wszystko w ich najmniejszej odrobinie życia ma jeszcze wielki sens, ponieważ wszystko służy jakiejś ich przyszłości, wszystko może się tej przyszłości przydać, szczególnie może się im przydać pobyt w Italii. Na ich tle tym wyraźniej widzę moje po nic i ponikąd. Jeszcze raz stare zagadnienie: jak znaleźć sobie bytu, już nie dla przyszłości, która oczywiście jest, ale jest tylko jakaś tam, bez żadnej siły uciągu, bez żadnego już urzekania? Jak żyć o wyłącznie własnych siłach, na własny rachunek, po siebie samego tylko, po siebie, co do którego ma się tyle podejrzeń i niepewności? Z dawnego „na razie” zostało mi tylko przyzwyczajenie: „na razie” nie myśleć o tym, że już nie ma dla mnie żadnego „na razie”.

07.03.1966

Dziennik tom 1 (1962-1969), Sławomir Mrożek

Stary budzik

Najgorsze, że od czasu do czasu wszystko rozlatuje się jak stary budzik. Człowiek stoi nad kupą śrubek, z których każda niby jest osobnym i materialnym przedmiotem, ale nie wiadomo, do czego służy, bo wyskoczyła ze swojej funkcji, a sama jako taka nic poza fragmentem sztuki abstrakcyjnej nie oznacza. Męczący to stan. Inny, a podobny, a może ten sam, tylko inaczej przedstawiony, to ten, kiedy z wielką jasnością powstaje pewność, że nie ma żadnej zasługi ani żadnego osiągnięcia i że tak samo nagi i goły stoję jak po urodzeniu, że nic w ciągu tych trzydziestu paru lat się nie wydarzyło, że niczego nie było i najwyżej, w najlepszym wypadku, jest tylko ta skromna kupka, która jest aktualnie. Żadnych zapasów, żadnych szańców, schroniska żadnego człowiek nie jest w stanie sobie zbudować ani zabezpieczyć i na wielkim wichrze zawsze znienacka się znajdzie, chociażby wydawało mu się przedtem, że w pięknie malowanych komnatach przy kominku jasnym sobie przebywał.

Fragment z listu Sławomira Mrożka do Stanisława Lema
20.10.1964

Do zajazdu przybyli...

02227791
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu
W tym miesiącu
W ubiegłym miesiącu
Wszystkie wizyty
548
713
7045
2214340
1261
37225
2227791

Your IP: 18.206.14.36
2022-07-02 17:31

Odwiedza nas 26 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony