Lokata śmierci w kulturze

Zewnętrznie podobny do pseudopolitycznego ekstremizmu, każdy ruch autentycznie opozycyjny, mający rzetelne podstawy do walki w sytuacji niezmyślonego zniewolenia lub wyzysku, niechcący sprzyja fałszerzom podającym mord za narzędzie walki o dobro, ponieważ zwiększa konfuzję panującą w analizie zajść i utrudnia, jeśli nie udaremnia, odróżnienie win pretekstowych od win rzeczywistych – a zresztą, kto i gdzie na tym świecie jest anielsko bezwinny do samego końca? Tak powstaje zadziwiająca skutecznością gra mimikry. Symulowana racja nie daje się odróżnić od racji niezmyślonej, i to nie tyle przez doskonałość aktorstwa symulantów, ile przez nie całkiem czyste sumienie społeczeństw, które zrodziły powojenny terroryzm.
Ostatecznie zabójczą agresję odpiera zabójcza opresja, policja pierwej strzela, niż legitymuje, demokracja, ratując się, musi w jakiejś mierze z siebie zrezygnować, toteż ekstremizm o zmistyfikowanych racjach wywołuje wreszcie takie reakcje, które to, co było sfingowane jako oskarżenie, obraca w oskarżenia zasadne. Zło okazuje się pragmatycznie bardziej skuteczne od dobra, skoro w tej dyslokacji sił dobro musi przeczyć sobie, by powstrzymać zło, czyli nie ma w tych rozgrywkach żadnej niepokalanej strategii zwycięskiej, skoro prawość zwycięża w takiej mierze, w jakiej sama się upodobni do zwalczanej nieprawości.

Stanisław Lem, "Biblioteka XXI wieku / Golem XIV"


Ze wstępu do fikcyjnej książki:
Horst Aspernicus, "Der Völkermord. I. Die Endlösung als Erlösung. II. Fremdkörper tod."

Wszędzie wokół woda

Ale nikt mnie nie kochał. Byłem zawziętym, zgryźliwym samotnikiem, przemierzałem niecałą milę ze szkoły, mijając pocztę, całą z żółtej cegły i chromu, i moje dwa szarańczyny (woda, wszędzie wokół woda, lecz ani kropli do picia), i nie było nikogo, kto pokochałby mnie pierwszy. W ludziach, których znałem, dostrzegałem setki przejawów tchórzostwa,  tysiące wad, miliony słabości. Gdybym to ja miał pokochać pierwszy, pokochałbym tylko doskonałość. Oczywiście, gdybym kochał ludzi, których znałem, mógłbym pomoc im wydobrzeć. Ale nie, mówiłem sobie, dlaczego ja miałbym dawać im wszystko, skoro oni nie dają mi niczego?

Stan łaski, Harold Brodkey
Zeszyty Literackie Nr 119

Do zajazdu przybyli...

01256336
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu
W tym miesiącu
W ubiegłym miesiącu
Wszystkie wizyty
935
859
1794
1247414
1794
41804
1256336

Your IP: 34.204.193.85
2020-06-02 23:25

Odwiedza nas 39 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony