Konteksty

Milimetr od serca, tam się zatrzymał pocisk. Co takiego dodał
Zacier do swoich zajzajerów, że tak wszystkim posmakowało?
Tę odrobinę ziół, jak tłumaczył potem przed komisją?
Ten drobno zmielony szpinak przywieziony z Holandii miał
zaszkodzić nienawykłym do przetworzonej żywności obywatelom?
Następnego dnia, jak podają zgodnie Napieska i Szczur, większość
gości czuła się źle, a niektórzy nawet tak źle, że nigdy już od tamtej
pory nie poczuli się dobrze. Napieska miała torsje
i zwracała przez kolejne dwa dni, Matacka jeszcze do tego
„wymiotowała”, a Szachrajska nawet rzygała.
Edźka, nawet Edźka – choć ona czuła się w miarę
najlepiej – trochę haftowała, od czasu do czasu,
jak uspokoił Zacier. Co się stało? Czy sprawił to naprawdę,
jak mówią Myliński i Trzypaski, sam deser Zaciera, czy, jak powiada
Detravers, przesilenie letnie, wejście Saturna, czy nawet,
jak prorokuje w tym miejscu Zwodzińska, Nowa Kwarta
Podatkowa, influentia lunaria czy Obłok Oorta, a może jednak
troszkę nieudane ijasze – słowem, jak stwierdził Zacier:
do dupy, ale było warto.

Ijasz, Tomasz Różycki
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021

ijasz tomasz rozyckiPo pierwsze, goście: Grupa Rekonstrukcyjna Piast,
złożona ze słuchaczek szkoły pielęgniarskiej i uczniów seminarium,
specjalizująca się w odtwarzaniu scen batalistycznych i patetycznych
z historii ojczystej, przebrana głównie za husarię,
z kompletem tekturowych skrzydeł strącających potem w czasie zabawy
wszelkie kieliszki i butelki ze stołów, a także z końskimi głowami
trzymanymi kurczowo pomiędzy udami, potem grupa
Martyrolog, udanie odtwarzająca z pieczołowitością
rzezie, pogromy, masakry, przegrane powstania i klęski
bitewne polskie, szczególnie specjalizująca się w spektakularnym
interpretowaniu stosów porżniętych i postrzelanych trupów,
potem trupa teatralna Polanki, odtwarzająca prasłowiańskie zajęcia


ijasz tomasz rozyckiChoć żadna z tych opinii nie jest do końca sprawdzona,
a wszystkie oparte są raczej na wnioskach z opisów zamieszczonych
w Czarnych Zeszytach, to w opisach Detraversa widzimy
samego Nieluckiego, jak nastawia wielki gąsior z moszczem
z rabarbaru lub z zielonych pomidorów i następnie zasypuje
ten moszcz cukrem czubato akurat wtedy, kiedy Saturn
wyrusza w Czwartą Eskapadę, a w Domu Niewoli
zapalają świece. Księżyc był wówczas w koniunkcji
ze Słońcem, a ingres Wodnika w sekstyl się naprężał
wobec Wenus jednookiej, w kwadraturze kroków śpiącego Merkura.
Tymczasem pewnie było bardziej prozaicznie, jak podają
Czarne Zeszyty: sapał Zacier i wzdychał, schodził wciąż
po schodkach do piwnicy, gdzie ukrywał coś w rodzaju
prymitywnego laboratorium. Tam warzył napoje, sprawdzał ich
krzepkość i ogień. Alkohol sam wyrabiam, pieprz jest z Indii,
maliny z ogródka. Bierzesz trzy równe części, plus czwartą, sekretną,
i nigdy nie przeważasz szali na swoją zgubę – tak powiada przepis.
W kociołku uwarzył się już zacier, do którego dosypał dwa kwiaty
lotosu – i tę partię ijasza nazwie Odyseja.

Ijasz, Tomasz Różycki
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021


[…] Podawano o tym mieście sprzeczne
informacje – relacje różniły się między sobą i wchodziły sobie w drogę,
zbyt były przy tym nieprawdopodobne. Mówiono, że okolice
miasta, w którym przedtem tyle lat mieszkali, tworzyły coś
w rodzaju zaczarowanego terytorium niezgody, a po nim
należało poruszać się według specjalnego systemu topograficznych
punktów i objaśnień, które posiadały co prawda swojskie nazwy,
ale za każdym razem znaczyły coś innego – zależało to od tego,
kto właściwie rysował mapę. Mieszkańcy gubili się
w sprzecznych opisach, sytuując je zawsze trochę inaczej,
kreśląc w swoich opowieściach jakieś fantastyczne szkice i plany,
które nigdy nie były ze sobą zgodne. Sztandary powiewające
nad ratuszem tak często zmieniały kolory, że niektórzy zapomnieli już,
które są rzekomo dla nich najlepsze, i pomieszali je trochę w swoich
historiach rodzinnych. Wydawałoby się więc, że kolejna zmiana
koloru nic tak naprawdę nie zmienia. Ale po tej wojnie,
w której to, co zmieszane, usiłowano odczyścić, odciąć i rozdzielić,
przede wszystkim przelewając ludzką krew i oddzielając
swoją od obcej, stało się jasne, że tracą coś ostatecznie, na całe życie.
Bo nic tam nie było obce, a wszystkie owoce miały wyłącznie
mieszanych rodziców.

W wierszu Podróżowałem po krainach złota... Keats pisze:

Poczułem się jak skromny obserwator gwiazd,
Kiedy nagle dostrzeże nieznaną planetę,
Albo jak mężny Kortés, gdy zdumionym wzrokiem
Wpatrywał się w Pacyfik (a jego załoga
Spoglądała po sobie nie wiedząc, co myśleć)
I bez słowa stał na szczycie nad Darien.

W sonecie tym Keats porównuje lekturę przekładu Homera autorstwa George’a Chapmana do na poły mistycznego stanu, w jaki wprawia odkrywcę obcowanie z zupełnie nową prawdą, kiedy pojmuje, że dokonał czegoś po raz pierwszy w historii świata. Takim pierwszym razem był moment, gdy Herschel dzięki ulepszonym narzędziom optycznym odkrył nową planetę Układu Słonecznego. Podobnych odczuć doświadczyli Hernán Cortés z towarzyszami, kiedy jako pierwsi biali ujrzeli Pacyfik po drugiej stronie kontynentu amerykańskiego. Obie te chwile z historii nauki i historii odkryć geograficznych są w pewnym sensie tożsame. Zachwyt jest jeden i ten sam, a doświadczyć go można, obcując z wielką literaturą i zagadkami Wszechświata.


Jak długo depczę ziemię, poznać po obcasie.
Pajęczyny też nie da się palcem zdjąć z czoła.
Donośne kukuryku raduje tym właśnie,
że brzmi, jak brzmiało wczoraj.
Ale i czarne myśli gęstnieją, nawisłe
jak kosmyk, gdy horyzont brwi skośnie przekreśli.
I przestaje się miewać sny - byle mniej istnieć,
rzadziej się zdarzać, nie zaśmiecać reszty
czasu. Uboga ulica z uporem
pcha się w oczy, wystając godzinami w oknie:
to jej pamięć przechowa wygląd lokatora,
a nie, jak skłonny był sądzić, odwrotnie.
I, w czterech ścianach krążąc jak w tańcu szamana,
tocząc się niby kłębek z rogu w róg,
motam na siebie pustkę, aby dusza miała
jakieś pojęcie o tym, co wie Bóg.

 

tłum. Stanisław Barańczak

Josif Brodski, Urania
Wyd. Zeszyty Literackie, Warszawa 2015

Zapominali o pokorze

Nasi współobywatele nie byli bardziej winni od innych, zapominali o pokorze, ot i wszystko. I myśleli, że wszystko jeszcze jest możliwe, co pozwalało im mniemać, że plaga jest niemożliwa. Załatwiali swoje sprawy, przygotowywali podróże i posiadali poglądy. Jak mieliby myśleć, o dżumie, która wykreśla przyszłość, zmianę na miejsca pobytu i dyskusje? Wierzyli, że są wolni, a nikt nigdy nie będzie wolny, dopóki będą panowały plagi.

Dżuma, Albert Camus

To, co w nas wzeszło

Bóg wziął ziarno z innych światów i wsiał je na tej ziemi, i wypiastował swój ogród, a wzeszło w nim wszystko, co mogło wzejść, ale to, co wypiastowane, żyje i życie zawdzięcza jedynie poczuciu swej więzi z tajemnicą innych światów; jeśli poczucie to w nas słabnie lub gaśnie, umiera też to, co w nas wzeszło.

Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow

Do zajazdu przybyli...

01729359
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu
W tym miesiącu
W ubiegłym miesiącu
Wszystkie wizyty
1255
1393
2648
1715381
19661
46744
1729359

Your IP: 3.236.122.9
2021-05-11 23:06

Odwiedza nas 30 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony