Uważam, że człowiek sam nie ustala sobie kodeksu postępowania. Kodeks postępowania wynika z tego, że nie jesteśmy sami na świecie, lecz są też inni. Relacje człowiek – zbiorowość warunkują postępowanie każdej jednostki. Słowem, kodeks postępowania jest faktem społecznym. Normy, według których człowiek postępuje, są wzajemne: ja – inni, inni – ja. To właśnie z funkcjonowania w społeczności wynikają zasady naszego postępowania. Ograniczenia, zobowiązania, stan naszych emocji są wynikiem naszego istnienia w zbiorowości. I nawet stosunek do samego siebie – wydawać by się mogło, najbardziej intymny – jest tego rezultatem. To jest, najogólniej mówiąc, to, co determinuje nasze postępowanie, ale zarazem warunkuje nasze pojęcia zła i dobra. Zaczynamy się tego uczyć już od najwcześniejszego dzieciństwa, w najbliższej nam zbiorowości, czyli w domu. To dom kształtuje w nas pierwsze pojęcia zła i dobra, uczy tych zasad postępowania. I to już wtedy, kiedy nie umiemy jeszcze mówić, chodzić. Przy czym przez dom rozumiem nie tylko to, co w powszechnym znaczeniu w tym słowie się kryje. Dom to centrum naszego pierwszego świata. To nasz mikro- i makrokosmos. Najważniejszy świat w życiu każdego człowieka. On nas nie tylko uczy podstawowych rozpoznań, a więc również dobra i zła. On nas uczy rozpoznań natury, stworzeń, ziemi, nieba, innych ludzi. Kształtuje naszą wrażliwość, nasze wyobrażenia, nasze uczucia, pobudza w nas myślenie, obdarza nas słowami, ale i wyzwala w nas zdolność do słów, tę najwspanialszą zdolność człowieka. I tak dalej, i tak dalej. Słowem, ten pierwszy świat kształtuje nas jako ludzi, naszemu człowieczeństwu nadaje kierunek. Moim zdaniem, jest najważniejszym etapem w życiu człowieka. Z niego wynosimy wszystko, całe spektrum naszego przyszłego losu – od estetyki po etykę. Wszystkie nasze późniejsze światy doświadczeń i przeżyć odnosimy zawsze do tego pierwszego, choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Czyli nie ma dla nas szansy na uwolnienie się od złych konsekwencji pierwszego świata?

Dlaczego złych? Pierwszy świat określa tylko możliwości naszych przyszłych wyborów. Wyposaża nas w narzędzia poznania, przygotowuje nas na poruszanie się w naszych następnych światach. Nie zasklepia nas w niczym, nie ubezwłasnowolnia, otwiera nas na nasze człowieczeństwo. A naszą sprawą pozostaje, jak będziemy z tego korzystać. Pierwszy świat wcale nie musi być sielanką czy rajem, żebyśmy my byli dobrzy. Pierwszy świat to nic innego, jak tylko wejście w świat dobry lub zły. Nie ma takiej prostej prawidłowości, że dobro uczy nas dobra, a zło – zła. W równym stopniu działa tu zasada zgody, co przeciwieństwa. Są przecież ludzie, którzy kształtowali się w trudnych warunkach, a nie wybrali później złej drogi. Jakie przyczyny określają późniejsze skutki, to niezbadana tajemnica naszego człowieczeństwa. W każdym razie przez całe życie ten świat jest dla nas jedynym stałym kawałkiem naszego wewnętrznego lądu. Proszę zauważyć, jak to się dotkliwie ujawnia, zwłaszcza u kresu naszego życia. Przez dziesiątki lat możemy chcieć się od tego pierwszego świata oderwać, zapomnieć o nim, ale u schyłku życia wraca do nas. Może to lęk przed śmiercią jest motorem powrotu, bo w tym pierwszym świecie nawet śmierć wydaje się obłaskawiona, zresztą z czasem wszystko wydaje się w nim obłaskawione, przyjazne. Pierwszy świat wypełnia nas aż do śmierci, przez całe życie modelujemy go w sobie, kształtujemy w zależności od nowych doświadczeń, doznań, przeżyć. I tak w nas narasta automitologia, poczucie utraconego raju. Każdy człowiek tworzy własny mit, a jego źródło jest w tym pierwszym świecie.

W środku jesteśmy baśnią, Wiesław Myśliwski
Wydawnictwo Znak, 2022