Tomasz Różycki
LUSTRO

Bo rzut kośćmi z łatwością obali przypadek,
wystarczy rzucać odpowiednio długo, przecież
wiesz o tym dobrze, prawda? Może dłużej nawet
niż przez całą epokę, niż przez jedno życie,

żeby się wyłonił z cyfr wzór oraz porządek.
Z daleka widać lepiej. Tu wciąż pojedyncze
odłamki świata po wielkim wybuchu w czwartek,
kiedy stara rama pękła już ostatecznie

i lustro rozbiło się na tyle fragmentów,
że twarz nie chce się złożyć w tę samą sieć zmarszczek
i grymasów czułości. Do tej układanki
z czterech przesączył się też piąty żywioł, ciemność.

I siedziałem długo w noc, mając za oknami
śpiewanie samochodów, lecz zanim ułożyłem
z kurzu, błysków, z drobiazgów na nowo odbicie,
czas zdążył już rozsypać rysy oryginału.

Tomasz Różycki
Zeszyty Literackie Nr 133
wiosna, 2016