Niecodziennik

Kandydat na dyktatora sam nie obali demokracji. Ale kiedy znajdzie gorliwych wyznawców i cynicznych pomocników, może mu się udać.


W naszych opisach ciemnej materii
wciąż brakuje jakiegoś składnika,
podczas gdy ciemna materia zna nas na wylot,
dosłownie. Kojarzycie te chwile,
gdy w środku dnia w tramwaju
wszystko wokół zaczyna boleć, potem znika,
a potem jakoś wraca, a jednak musimy wysiąść,
bo właśnie przestano nas kochać? To ciemna materia
robiła audyt i znowu wie o nas więcej niż my sami.

Więc musimy z kimś porozmawiać o ciemnej materii,
i rozmawiamy z kimś, rozmawiamy,
ale jedyne, co o niej do tej pory wiemy, to
że tam się zachmurzyło, gdzie zaświtać miało,
gdzie zaświtać miało, tam się zachmurzyło.

Justyna Bargielska
Książki. Magazyn do czytania 5/2020


viriditas1Człowiek powinien na pewien czas zamilknąć i w pauzie, jaka się otworzy, usłyszeć głos innego opowiadacza, ryby, konika morskiego, łasicy albo bambusa, kota, orchidei lub kamyka. Skąd wiemy na przykład, że pszczoły nie piszą powieści? Czy odczytaliśmy chociaż jeden plaster miodu? Albo zacznijmy od ryb. Jakaż ogromna część ewolucji siedzi zamknięta w milczeniu ryby, jaką wiedzę ryby zgromadziły przez te wszystkie tysiąclecia przed nami. Głębokie chłodne magazyny milczenia. Nietknięte przez język. Bo język kanalizuje i wyznacza zasoby poznania - jak sonda.


Człowiek suwerenny to rzadkie zjawisko. Ktoś, kto nie chce się wydać kimś więcej. I nie potrafi być kimś mniej.
Zdarza się, że w książkach, które przynoszę z biblioteki, nieznany mi czytelnik podkreślił pewne zdania, a ja w trakcie lektury miałbym ochotę czasem wdać się z nim w bezgłośną polemikę… Ten niemy dialog z partnerem, którego twarzy nie widzimy, ale znamy jego opinię, potrafi być bardziej intrygujący od dialogu prowadzonego oko w oko.

Dziennik 1977-1989, Sándor Márai
Wyd. Czytelnik, Warszawa, 2020


De senectute. Rozliczenia osiemdziesięciolatków odzywają się gęsto, w każdym języku: opowiadają, czego doświadczyli, co im daje, a co odbiera starość. Jeden chełpi się, że jeszcze… Inny zrezygnowany mamroce, jakby się zorientował, że był głupcem. Moje osobiste doświadczenie jest takie, że „ja” na starość nie zmieniłem się, ale moja perspektywa tak. Jakby ktoś odwrócił lornetkę teatralną: w perspektywie przeszłości wszystko jest pomniejszone, skurczone. Gdy starzec odwraca lornetkę: teraźniejszość ma normalne wymiary. Przyszłość nie ma perspektywy.

Dziennik 1977-1989, Sándor Márai
Wyd. Czytelnik, Warszawa, 2020


Kapitan X - Tomasz RóżyckiGdzieś końcem lat 90-tych ubiegłego wieku, zupełnym przypadkiem, na dziś dzień już nie do określenia i przypomnienia sobie, w jakich okolicznościach, chociaż musiały być one związane z radosnym, nocnym życiem studenckim, trafić mi musiały na oczy wiersze Różyckiego. Zapewne było to w pokoju akademika u koleżanek polonistek, gdzie czytanie tekstów zakrapialiśmy obficie i do syta. W naszym, przyrodniczym pokoju, królowała matematyka, fizyka, chemia i biologia o sporym ciężarze gatunkowym, a innej literatury, poza tematyczną, nie uświadczyłby nikt. Na takie bujania między sobą, a muzą, czasu nie było. A jednak!


Teatr Kochanowskiego w Opolu ponownie odkrywa coraz to nowe pokłady dna. Już dobrych kilka lat temu myślałem, że gorzej być nie może, a jednak na stanowisku dyrektora nastał Norbert Rakowski i karuzela ruszyła ponownie. Przeczytałem w dzisiejszej Gazecie Wyborczej wiadomość o zwolnieniu Grażyny Misiorowskiej z Teatru Kochanowskiego w Opolu po 30 latach pracy.

Czy oniemiałem? Czy zabrakło mi tchu? To jest tak, jakby mi ktoś dał kilofem po tysiąckroć w głowę, potem po niej poskakał w swej dzikiej namiętności, a następnie zalał głęboko wykopany dołek żelbetonem, mnie, skołowanego widza, uprzednio weń wkładając.

ADAM ZAGAJEWSKI
Komunikat

Jeżeli żyjesz w państwie deficytowym,
w którym wielka ilość przemówień
równoważy wszelkie niedomówienia,
w którym ogrody botaniczne i zielniki
są wzorem poprawności językowej
a ulubioną potrawą ludności
są gołąbki pokoju, jeśli mieszkasz w kraju,
w którym płoną róże, ulice są coraz szybsze,
miasto pochyla się jak słonecznik
i jednomyślnie rosną lasy,
gdzie każdy nosi przy sobie swoją fotografię
i imiona zmarłych, gdzie wyznaje się
ironiczną religię wspomnień i podwójnej wiary,
napisz do mnie; zbieram widokówki,
interesuję się muzyką, malarstwem,
filatelistyką, sportem i poezją.

1970

Adam Zagajewski, Komunikat
z tomu: List, 1978
Znalezione w: Wiersze wybrane

PROUST

Odkrycie dokonane przez Prousta sprowadza się, ściśle mówiąc, do tego, że wszechświat „naturalny” nie działa jak należy: że między pragnieniem a jego zaspokojeniem istnieje realność nieprzewidziana, migotliwa, odmienna, że czas nie jest dopełnieniem, ale destrukcją, że miłość jest mitem budowanym przez pragnienia, że ludzie widziani z zewnątrz, zgodnie z porządkiem czasu, to maski lub żyjący umarli, że w sensie subiektywnym trwanie - duree - nie jest strumieniem, ale nieciągłością, nierównym biciem serca.
Z tej perspektywy psychofizyczny paralelizm naturalizmu zostaje anulowany raz na zawsze (XII, 4).

Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015

W-żyć czas w siebie


Prawdziwym zadaniem jest nie prze-żyć czas, lecz w-żyć czas w siebie.

Dziennik 1943-1948, Sándor Márai

Do zajazdu przybyli...

02179312
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu
W tym miesiącu
W ubiegłym miesiącu
Wszystkie wizyty
688
683
8187
2165931
20976
28754
2179312

Your IP: 3.238.180.255
2022-05-23 22:59

Odwiedza nas 62 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony