Niecodziennik

Share

Orzech na podwórzu dzieciństwa symbolicznie domyka tę kilkudziesięcioletnią, piękną opowieść. Jakieś 35 lat temu zasadził i odszedł. Kiedy odchodziła, nie pokrył się już listowiem.
07.05.2019

Share

Jak strasznie jest spotkać w nocy własny obraz,
Gdy to budzi cię w nocy: „Przyjdź” woła „Przyjdź kotku”.
A potem bez ceregieli: „Wróć!”
Jak kapral do rekruta, co łudził się zejść z pola walki
Daremnie.
Piece już rozpalone. Dymy idą ku niebu.
„Wróć!”
rozkazuje kapral. A ty wiesz, że donikąd.
Do nicości.
Która jest skłębieniem przerażeń
podnoszącym włosy na głowie praarchaicznej Meduzie.
„Skąd?” - „Od śmierci”. - „Dokąd?” - „Do śmierci.”
„A ty?” - „Z życia. Do życia.”
„Kto ty jesteś?” - „Ja jestem Ty.
Jak w lustrze:
ty jesteś moim odbiciem.
Albo odwrotnie”.
- „Jak ustalić, kto czyim jest odbiciem?”
- „Nie ustalisz. Lustra nie ma”.

Aleksander Wat
Zeszyty Literackie Nr 18, wiosna 1987r.

Makbet, Paweł Danowski
olej na płótnie, 100x50

Share

23122018jez

„Nie, mówi zdobywca, nie sądźcie, że wybierając czyn oduczyłem się myśleć. Przeciwnie, mogę doskonale określić, w co wierzę. Wierzę bowiem z siłą i widzę w sposób pewny i jasny. Miejcie się na baczności przed tymi, co mówią: «Znam to zbyt dobrze, żebym to mógł wyrazić.»” Jeśli bowiem nie mogą, to znaczy, że nie wiedzą albo że z lenistwa zatrzymali się na powierzchni.

Nie mam wielu poglądów. U końca życia człowiek stwierdza, że spędził lata na upewnianiu się w jednej prawdzie. Ale jeśli jest to prawda oczywista, wystarczy do pokierowania życiem. Co do mnie, na pewno mam coś do powiedzenia o jednostce. Mówić o niej trzeba bez rozrzewnień i z odpowiednią pogardą, jeśli to konieczne.

Człowiek jest bardziej człowiekiem przez swoje milczenia niż przez to, co mówi. Wiele jest rzeczy, o których będę milczeć. Ale jestem pewien, że wszyscy, którzy osądzali jednostkę, czynili to mając oparcie w znacznie mniejszym doświadczeniu niż nasze. Inteligencja, wzruszająca inteligencja, przeczuwała może, co należało stwierdzić. Ale nasza epoka, jej ruiny i krew nie szczędzą nam oczywistości. Dla ludów starożytnych, a nawet później, lecz przed naszą mechaniczną erą, było rzeczą możliwą zachowanie równowagi pomiędzy cnotami społecznymi a cnotami jednostki, a także zastanawianie się, które mają służyć którym. Było to możliwe przede wszystkim dlatego, że uparte serce ludzkie tak obłąkańczo chce wiedzieć, czy ludzie przyszli na świat, żeby służyć, czy żeby im służono. Było to ponadto możliwe dlatego, że ani społeczeństwo, ani jednostka nie pokazały jeszcze wszystkiego, co umieją.

Share

Piotr Matywiecki
KAWAFIS I HERBERT
PODRÓŻUJĄ BEZ NAS

Są dziwni, bo urodzili się i umarli,
a ludzie wieczni przecież nie zaczynają i nie kończą.
Zdają się wieczni nie tylko dlatego, że są mistrzami
powszechnej gramatyki istnienia,
ale i dlatego, że ich wędrówka
nie ma końca. Przynajmniej o tym zapewniają.

Share

"Błogosławiony, w kim krew z przekonaniem tak są zmieszane, iż on palcom losu nie służy za flet do wydawania dźwięków wedle kaprysu” - mówi Hamlet. (w tłumaczeniu Paszkowskiego)

Znalezione w: Albert Camus, "Eseje"; Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1971
Byk i akrobata czyli fantazje minojskie; Paweł Danowski, olej na desce, 87x67


Share

Tylko w milczeniu słowo,
tylko w ciemności światło,
tylko w umieraniu życie -
na pustym niebie
jasny jest lot sokoła.

Pieśń o stworzeniu Ea
przełożył Stanisław Barańczak

Share

Czytając wstrząsający i poruszający wiersz Atheny Farrokhzad, z miejsca stają mi przed oczami słowa Konstandinosa Kawafisa z wierszy: Miasto, Że opuszcza bóg Antoniusza, czy też Czekając na barbarzyńców. Rzecz uzupełnia refleksja Zygmunta Kubiaka zawarta w  "Literaturze Greków i Rzymian", gdzie cytuje grecki wiersz ocalony w Egipcie, a raczej cykl strof, odczytany przez uczonych z przetrwałego w tamtejszym piasku, podartego niestety, papirusu: [...] ani nie próbuj krzywdzić, ani się nie mścij za krzywdę, / Unikaj zabójstwa i walki, powstrzymuj się od kłótni, / A ból twój będzie krótki i nie zaznasz już po nim żalu./ Graj mi na flecie. // Widziałeś wiosnę, zimę, lato. One są zawsze. / Samo słońce spoczęło, noc objęła, co jej się należy. / Nie trudź się badaniem, skąd pora słoneczna, skąd deszcze. / Raczej pomyśl, gdzie kupić wonny olejek i wieńce. /Graj mi na flecie.

Athena Farrokhzad
List do Europy

Europo, oddałam ci wszystko i jestem teraz nikim.
Europo, dwieście sześćdziesiąt euro i siedemdziesiąt sześć centów, styczeń 2018.
Nie mogę znieść samej siebie.
Europo, kiedy skończysz wojnę z ludzkością?
Pierdol się z tym swoim kompleksem Mesjasza.
Nędznie się czuję, daj mi spokój.
Nie napiszę tego wiersza, dopóki nie będę w humorze.
Europo, kiedy przejdziesz na emeryturę?
Kiedy się rozbierzesz?
Kiedy spojrzysz na siebie poprzez grób?
Kiedy staniesz się warta miliona twych gastarbeiterów?
Europo, czemu twe biblioteki są pełne łez?

Share


Japoński ryż owocowy, czyli koniec Hiroszimy II
akryl na płótnie, 60x60, Paweł Danowski

Dwa miasta japońskie: Hiroshimę i Nagasaki zmiotły z powierzchni ziemi dwie bomby atomowe, pierwszy raz w dziejach tej ziemi rzucone na nią ludzkimi rękami. Były to - jak wiadomo - ręce lotników amerykańskich.

Tę książkę napisał Amerykanin. Będzie ona zapewne czytana w Warszawie, warto więc nadmienić, że autor jej, jako jeden z pierwszych korespondentów zagranicznych, zwiedził ruiny stolicy Polski. Na nasze pytanie, co uczyniło na nim groźniejsze wrażenie: Hiroshima czy Warszawa? - bez namysłu odpowiedział: Warszawa.

Bogactwo

Kto się naprawdę chce przyjrzeć bogactwu przyrody, pójdzie na łąkę, do lasu, na staw lub jezioro. Tu dopiero przyroda roztacza swe bogactwa w całej pełni. Czy jest na świecie coś piękniejszego, jak przechadzka ranna po łące majowej! Przepyszna szmaragdowa trawa, błyszcząca brylantami rosy, tysiące wdzięcznych główek kwiatowych o delikatnych, subtelnych barwach, przepyszne barwne motyle, niby wielkie kwiaty latające, zgrabne ważki o szybkich, zwinnych ruchach, iskrzące się w słońcu niby żywe szmaragdy i szafiry, roje złocistych muszek, tańczących w powietrzu, trzmiele i pszczoły, oddane poważnej, zabiegliwej pracy napełniają świat żywym brzęczącym rojem.
Dość jest rozsunąć źdźbła trawy łąkowej, aby wszędzie, pod każdym niemal badylem, dojrzeć setki istot żywych, większych i mniejszych, łażących, pełzających, skaczących, siedzących, robaków, larw owadzich, wijów, pająków, mrówek, drobniutkich owadów bezskrzydłych, o najrozmaitszym wyglądzie i ubarwieniu. Gdy zaczerpniemy trochę wody ze stawu, obejrzymy od spodu liść grzybienia, wydobędziemy garstkę mułu z dna, znowuż ujrzymy tysiące żyjątek, drapieżnych i roślinożernych, szybkich i powolnych, szarych, zielonych, czerwonych, przezroczystych, każde o odmiennych nałogach i potrzebach, każde o swoistym sposobie życia. A tu co za nieskończone bogactwo, co za nieograniczona pomysłowość przyrody w rozwiązywaniu elementarnych zagadnień bytu! [...] Człowiek myślący, który na własne oczy oglądał wszystkie te cuda i który zastanawiał się nad nieskończoną w swej pomysłowości mocą twórczą przyrody, dozna mimowolnego uczucia wzniosłości. To bezgraniczne piękno musiało być powołane do życia przez przyczynę, nieskończenie potężną i nieskończenie mądrą. Tylko taka myśl może przynieść umysłowi pewne ukojenie.

Jan Dembowski, O istocie ewolucji, Instytut Wydawniczy "Bibljoteka Polska", Warszawa 1924

Hoc est ridiculum, hoc est absurdum

Zmiana powszechnego smaku jest ważniejsza niż zmiana poglądów; poglądy, ze wszystkimi dowodami, kontrargumentami i całą intelektualną maskaradą, są tylko objawami zmiany smaku, a na pewno nie tym, za co się je wciąż często uważa, przyczynami. Jak zmienia się powszechny smak? Wskutek tego, że jednostki, możne, wpływowe i nieznające wstydu, wydadzą wyrok: hoc est ridiculum, hoc est absurdum - czyli sąd smaku i odrazy - i po tyrańsku ten wyrok przeforsują; licznym ludziom narzucają w ten sposób przymus, który stopniowo staje się nawykiem jeszcze liczniejszych, a ostatecznie potrzebą wszystkich. Jeżeli zaś owe jednostki inaczej czują i „smakują", wynika to zazwyczaj z ich szczególnego sposobu życia, pożywienia, trawienia, może z większej albo mniejszej zawartości nieorganicznych soli w ich krwi i mózgu, krótko mówiąc, z ich physis; mają jednak odwagę przyznawać się do swej physis i wsłuchiwać się w jej żądania, nawet najbardziej subtelne - ich sądy estetyczne i moralne to właśnie owe „najbardziej subtelne odgłosy" physis.

Fryderyk Nietzsche, Radosna wiedza
tłum. Małgorzata Łukasiewicz

Do zajazdu przybyli...

00812745
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu
W tym miesiącu
W ubiegłym miesiącu
Wszystkie wizyty
701
1734
3104
802176
24809
29247
812745

Your IP: 35.175.248.25
2019-05-22 14:42

Odwiedza nas 66 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony