Share


Japoński ryż owocowy, czyli koniec Hiroszimy II
akryl na płótnie, 60x60, Paweł Danowski

Dwa miasta japońskie: Hiroshimę i Nagasaki zmiotły z powierzchni ziemi dwie bomby atomowe, pierwszy raz w dziejach tej ziemi rzucone na nią ludzkimi rękami. Były to - jak wiadomo - ręce lotników amerykańskich.

Tę książkę napisał Amerykanin. Będzie ona zapewne czytana w Warszawie, warto więc nadmienić, że autor jej, jako jeden z pierwszych korespondentów zagranicznych, zwiedził ruiny stolicy Polski. Na nasze pytanie, co uczyniło na nim groźniejsze wrażenie: Hiroshima czy Warszawa? - bez namysłu odpowiedział: Warszawa.

 

(…) wybitny filozof i eseista Lewis Mumford ogłosił najbardziej chyba gwałtowny artykuł pt. „Gentlemen: you are mad!” (Panowie: jesteście obłąkani!”). Po prostu wariatami nazywa autor panów, kierujących Ameryką w imię ładu i bezpieczeństwa. „Czołowi wariaci”, pisze „mają tytuły generałów, admirałów, senatorów, uczonych, administratorów, sekretarzy stanu, nawet tytuł prezydenta. Zmierzają oni do zniszczenia ludzkości w solennym przeświadczeniu, że są ludźmi normalnymi i odpowiedzialnymi”. „Dlaczego” zapytuje „pozwalamy obłąkańcom prowadzić nadal ich grę i nie podnosimy naszych głosów? Czemu zachowujemy lodowaty spokój w obliczu niebezpieczeństwa? Jedna jest tylko przyczyna: my też jesteśmy wariatami”. I wzywa Mumford, (który już nie jest młodzieńcem i stracił na wojnie syna) do natychmiastowego zniszczenia wszystkich zapasów bomby atomowej oraz wszystkich zakładów i środków, służących do produkowania tej broni. Ma słuszność, jeśli sądzi, że bomba w ręku obłąkańców może w każdej chwili rozsadzić glob ziemski. Ale zapomina Mumford o tym, że przez skonfiskowanie bomby nie wyleczy się wariatów z obłędu, który stał się już nagminny. Po unieszkodliwieniu jednego wariata, obłęd może wybuchnąć u kogoś, kto jeszcze wczoraj nie zdradzał żadnych symptomów choroby. Wykrycie, zbadanie i usunięcie tych symptomów byłoby najważniejszą misją dziejową w obecnej chwili. Nie widzi też Mumford głębszych przyczyn owego letargu duszy, w jakim pogrążone są wielkie masy ludzkie, zmęczone wojnami, a jeszcze bardziej zmęczone celami wojen, nieproporcjonalnie małymi w porównaniu ze zmarnowaną na wojnach energią. Masy do tego już stopnia zobojętniały na własną przyszłość, tak bardzo już nie wierzą w spełnienie kuszących obiecanek, że bez szemrania powierzyły swą przyszłość – wariatom.

Fragment z niedopuszczonej przez cenzurę w Polsce przedmowy Józefa Wittlina do książki "Hiroshima" Johna Hersey'a.

Józef WITTLIN, Orfeusz w piekle XX wieku
Instytut Literacki, Paryż, 1963
Biblioteka „KULTURY”, Tom LXXXV