Niecodziennik


Tylko w milczeniu słowo,
tylko w ciemności światło,
tylko w umieraniu życie -
na pustym niebie
jasny jest lot sokoła.

Pieśń o stworzeniu Ea
przełożył Stanisław Barańczak


Czytając wstrząsający i poruszający wiersz Atheny Farrokhzad, z miejsca stają mi przed oczami słowa Konstandinosa Kawafisa z wierszy: Miasto, Że opuszcza bóg Antoniusza, czy też Czekając na barbarzyńców. Rzecz uzupełnia refleksja Zygmunta Kubiaka zawarta w  "Literaturze Greków i Rzymian", gdzie cytuje grecki wiersz ocalony w Egipcie, a raczej cykl strof, odczytany przez uczonych z przetrwałego w tamtejszym piasku, podartego niestety, papirusu: [...] ani nie próbuj krzywdzić, ani się nie mścij za krzywdę, / Unikaj zabójstwa i walki, powstrzymuj się od kłótni, / A ból twój będzie krótki i nie zaznasz już po nim żalu./ Graj mi na flecie. // Widziałeś wiosnę, zimę, lato. One są zawsze. / Samo słońce spoczęło, noc objęła, co jej się należy. / Nie trudź się badaniem, skąd pora słoneczna, skąd deszcze. / Raczej pomyśl, gdzie kupić wonny olejek i wieńce. /Graj mi na flecie.

Athena Farrokhzad
List do Europy

Europo, oddałam ci wszystko i jestem teraz nikim.
Europo, dwieście sześćdziesiąt euro i siedemdziesiąt sześć centów, styczeń 2018.
Nie mogę znieść samej siebie.
Europo, kiedy skończysz wojnę z ludzkością?
Pierdol się z tym swoim kompleksem Mesjasza.
Nędznie się czuję, daj mi spokój.
Nie napiszę tego wiersza, dopóki nie będę w humorze.
Europo, kiedy przejdziesz na emeryturę?
Kiedy się rozbierzesz?
Kiedy spojrzysz na siebie poprzez grób?
Kiedy staniesz się warta miliona twych gastarbeiterów?
Europo, czemu twe biblioteki są pełne łez?


Japoński ryż owocowy, czyli koniec Hiroszimy II
akryl na płótnie, 60x60, Paweł Danowski

Dwa miasta japońskie: Hiroshimę i Nagasaki zmiotły z powierzchni ziemi dwie bomby atomowe, pierwszy raz w dziejach tej ziemi rzucone na nią ludzkimi rękami. Były to - jak wiadomo - ręce lotników amerykańskich.

Tę książkę napisał Amerykanin. Będzie ona zapewne czytana w Warszawie, warto więc nadmienić, że autor jej, jako jeden z pierwszych korespondentów zagranicznych, zwiedził ruiny stolicy Polski. Na nasze pytanie, co uczyniło na nim groźniejsze wrażenie: Hiroshima czy Warszawa? - bez namysłu odpowiedział: Warszawa.

Kto to jest człowiek zbuntowany? Jest to człowiek, który mówi: nie. Lecz odmawiając zgody bynajmniej się nie wyrzeka: to również człowiek, który od pierwszej chwili mówi: tak. Niewolnik, któremu rozkazywano przez całe życie, stwierdza nagle, że nowy rozkaz jest nie do przyjęcia. Jaka jest zawartość tego „nie”?


"Wyzwolenie to przede wszystkim usunięcie z pola widzenia owej strony mroku, by nie mąciła nieskończonej piękności dramatu między duszą a powagą istnienia" - między innymi te słowa prof. Elzenberga, jak i twórczość Herberta towarzyszą mi już od dłuższego czasu, gdy patrzę na płótna Danowskiego.

Paweł Danowski: Ucieczka, albo schowanie; olej na płótnie, 130x80
***

U mnie tym stosunkiem [do zdarzeń] było z początku doprowadzenie do kresu [...] historiozofii pesymistycznej; ostateczne zwątpienie w sensowność dziejów, w znacznej mierze - w człowieka w ogóle. To minęło [...]. Co przyszło na miejsce zwątpienia? na razie tylko spokojne opowiedzenie się przy kulturze; zwiększenie poczucia jej wagi, dostojeństwa, substancjalności. Odpadnięcie wszystkiego, co mogło uchodzić za «zabawę w kulturę». Umocnienie się w przekonaniu - nie! w afirmacji istotniejszej od wszystkich przekonań - że wbrew wszystkiemu te stare zręby warto podtrzymywać, śród świata zbrodni dźwigać ten gmach rozjaśnienia. I może jeszcze: poczucie absolutnej dwutorowości dziejów dziejów zbrodni i dziejów ducha, idących obok siebie bez najmniejszego wzajemnego oddziaływania, tworzonych przez gatunki ontologiczne bardziej sobie obce niż w zoologii jaszczury i ammonity (5 XII 1941, HE: K, s. 298).

Henryk Elzenberg
dziennik, 05.12.1941


Sztuka jest wtedy, gdy prawo mówi - nie wolno ci pochować brata, a ty wiesz, że to prawo jest nieludzkie, i się mu sprzeciwiasz. Tam, gdzie jest konflikt racji, gdzie zło ukrywa się pod pozorami prawa, prawdy i dobra, pojawia się miejsce na sztukę. Gdyby matka kochała i niańczyła Edypa, a ten wyrósł na mądrego i dobrego mężczyznę, żadna sztuka by o nim nie powstała, najwyżej sentymentalny gniot. Sztuka zajmuje się złem, a jeśli pokazuje dobro, to tylko jako wyspę na morzu zła....

Nie i tak. Adam Ferency w rozmowie z Mają Jaszewską
Wyd. Editio, 2017

***
"Bez Tytułu", aut. Paweł Danowski
olej na płótnie, 70x50cm


Po lekturze zbioru opowiadań z wiedźmińskiego uniwersum, pozostaje pogratulować autorom oraz inicjatorom konkursu, w wyniku którego wyłoniono do druku ten zestaw opowiadań. Są czarujące, pozwalając wygłodniałemu czytelnikowi ponownie zanurzyć się w pełnokrwiste uniwersum, gdzie dobro i zło nie są jednoznaczne. Cudnie było móc tam powrócić. Ufam, że to nie jest koniec, a dopiero początek. On wrócił!

Andrzej Sapkowski przedstawia:
Wiedźmin. Szpony i kły
Wyd. superNOWA, 2017


"Czy widząc stopień ewolucji naturalnych mechanizmów - tu wkracza mistyka - nie powinniśmy się spodziewać podobnie zaawansowanej ewolucji społecznej? Ujmując to inaczej, w sposób mniej poetycki: czy jest jakiś sens w tym, że my, organizmy tak skomplikowane, żyjemy tak gównianym życiem? Chyba że w rozwoju historycznym znajdujemy się na etapie trylobitów. Z pewnością trylobit uważał się za nie byle co i był - w sposób irracjonalny, nie zawsze możliwy do wytłumaczenia - z siebie zadowolony.

Świat jest absurdem, życie mija nam na jedzeniu, spółkowaniu, konsumowaniu, marnotrawieniu czasu. I tak jednak różnica między ulicą jakiegokolwiek miasta a lasem albo polem jest tak nadzwyczajna, że nie mogę uwierzyć, że nie dokonaliśmy tego w jakimś celu. Zbyt wiele wymyśliliśmy, żeby nie aspirować do czegoś więcej: do sensowności, do wewnętrznego piękna, do pewnej doskonałości (?), która usprawiedliwiłaby cały wysiłek.

Poznanie

Straszliwie trudno jest poznać prawdę o nas samych: o naszej naturze, skłonnościach, pragnieniach. Niemal niemożliwe. Jest tu jakaś głęboka, gęsta mgła, której nie potrafi oświetlić promień rozumu.

Dziennik 1943-1948, Sándor Márai

Podobieństwo do Boga

Człowiek pozbawiony zdolności postrzegania i rozumu staje się podobny do rośliny, pozbawiony tylko rozumu staje się podobny do zwierzęcia; natomiast człowiek w pełni obdarzony rozumem staje się podobny do Boga.

Arystoteles, Zachęta do filozofii (Proteptikos)

Do zajazdu przybyli...

02397351
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu
W tym miesiącu
W ubiegłym miesiącu
Wszystkie wizyty
959
453
4284
2389806
23633
36681
2397351

Your IP: 18.232.56.9
2022-11-26 19:35

Odwiedza nas 57 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony