Niecodziennik

(…) Żegnajcie, piękne wizje!... Bez przerwy otwarty
Czeka na was port ramion mych nienasycony!
Przybywaj, kluczu ptaków wędrownych spłoszony,
Za którym tętni wiecznie śmierci krok uparty!
Spieszcie się, spieszcie!... Noc już bliska!... Wkrótce zginie

A ja już muszę zostawić moją babkę Helenę Konwicką, i jestem szczęśliwy, że mogłem z nią dotrwać aż do tego momentu, że nie pękło mi serce, że nie eksplodowała mi głowa, że przez całą zimę i wiosnę leciałem pod niebem jak żuraw na północ do swoich stron ojczystych, które karmią moją duszę już tyle lat, albo może zdążałem pod samym zenitem nieba w nieznany czas przed nami.

Jest noc, moja pora, zbliża się godzina duchów wymyślonych przeze mnie oraz duchów rzeczywistych, które mnie szukają cierpliwie w stogu gwiazd i planet.


O pięknie i dobru tkwiących w ludziach, nawet, gdy trudny czas. Tekst Magdaleny Grochowskiej dotyka mnie głęboko. Nadto, me liczne tropy czytelnicze na przestrzeni kilkunastu lat spotkały się w jednym miejscu. Tekst otwiera na dalsze, nowe przestrzenie poszukiwań czytelniczych, a nade wszystko utwierdza w przekonaniu, że trzeba robić dokładnie to, co się od jakiegoś czasu robi z całą kompanią wspaniałych ludzi. To ma sens.
Dmitrij Fiłosofow: polski państwowiec. Magdalena Grochowska o rosyjskim publicyście i emigrancie politycznym >>>

Dmitrij Fiłosofow na obrazie Leona Baksta



Śpią wierzchołki, śpią koryta górskich rzek
I przylądki urwiste, i przepaście,
I wszystkie stwory pełzające, jakich tyle ziemia czarna
Karmi, i dzikie bestie, i pszczeli ród,
I potwory z dna purpurowego morza,
I plemiona szerokoskrzydłych ptaków śpią.

Alkman

Pod koniec lipca plac Daszyńskiego stał się miejscem wieczornych spotkań mieszkańców miasta, którzy przychodzili pod sąd okręgowy, by bronić niezależnego sądownictwa i sprzeciwić się tzw. reformie sądów proponowanej przez PiS. Codziennie, przez dziewięć dni stali pod gmachem sądu, wokół fontanny i na większości placu, trzymając w dłoniach świece. Wspólnie śpiewali hymn, słuchali fragmentów konstytucji. To chyba pierwszy raz, kiedy to właśnie plac Daszyńskiego, przez lata projektowany jako miejsce miejskiego odpoczynku, stał się domem dla wielkich manifestacji publicznych. Jedną z ponad 2,5 tys. osób, które brały w proteście udział, był Roman Kirstein, legenda opolskiej „Solidarności”. – Manifestacje w obronie niezawisłości sądów bardzo mnie wzruszyły. Nam nigdy nie udało się w Opolu wyciągnąć tylu ludzi na ulice. A tymczasem w środku lata, w pełni sezonu urlopowego, każdego dnia o godz. 21 przychodzili tutaj młodzi ludzie, którzy nie chcą angażować się w wielką, brutalną politykę, ale pokazują, że zależy im na tym, aby Polska nie utraciła tego, co zyskała w ostatnich latach – mówi Kirstein. – Podczas jednego ze spotkań pod sądem znajomy powiedział mi, że w końcu widzi mnie uśmiechniętego na manifestacji. Dziękuję za to wszystkim, którzy byli tam razem ze mną. (M. Misztal, N. Barczyk) Czytaj całość >>>



Wstaję, gdy jeszcze noc, o pierwszym świcie wychodzę z domu, lecz na polu pracuję tak samo, jak w pokoju, myślę, czytam, piszę. Sen, ile tylko możliwe, odpędzam od swych oczu, ciała strzegę przed gnuśnością, ducha przed rozkoszami, zawsze czynny, nie pozwalam sobie na odrętwienie. Całymi dniami chodzę po spiekłych górach i rosistych dolinach, zaglądam do pieczar, przemierzam oba brzegi Sorgii nie spotykając natrętów, obywając się bez towarzysza ni przewodnika, a moje troski z każdym dniem stają się mniej ostre i uciążliwe... Tu Rzym, tu Ateny, tu nawet ojczyznę buduję sobie z własnych myśli, a otaczają mnie przyjaciele, na których się nigdy nie zawiodę. Żyli oni wiele wieków temu i tylko mnie są znani przez podziw, jaki mam dla ich czynów i ducha, dla ich obyczajów i życia albo dla ich języka i talentu. Ze wszystkich miejsc i ze wszystkich czasów ściągam ich do tej doliny. I tak sobie chadzam w ich towarzystwie, wolny i bezpieczny.

Petrarka, Jan Parandowski
Wyd. Czytelnik; Warszawa, 1975



Znalazłem tu sobie dwa ogródki, jak najbardziej zgodne z moim usposobieniem i trybem życia. Nie sądzę, by coś podobnego dało się znaleźć na świecie, i jeśli mam wyznać tę niewieścią słabość, boleję nad tym, że taka rzecz istnieje poza granicami Italii. Nazywam to swoim zaalpejskim Helikonem. Jeden z tych ogródków, cienisty, wybornie nadaje się do pracy i jest poświęcony naszemu Apollinowi; wisi nad źródłami Sorgii, a dalej nie ma nic oprócz skał i pustkowi, dostępnych tylko ptakom i dzikim zwierzętom. Drugi ogródek jest blisko domu, starannie utrzymany, Bakchus go miłuje. Leży on dziwnie, pośrodku bystrego i pięknego strumienia, za którym oddzielony niewielkim mostem rozpina się nawis skalny; tam i w największy skwar nie czuje się gorąca.

Euklides

Nie Boga odrzucam, zrozum, ale świata, który stworzył, świata Bożego nie akceptuję i nie zgodzę się akceptować. Zastrzegam: jestem pewien jak niewinne dziecko, że rany zagoją się i zabliźnią, że cała ta haniebna komedia ludzkich sprzeczności pryśnie jak żałosny miraż, jak plugawiutki wymysł słabego i małego jak atom Euklidesowego umysłu ludzkiego, że wreszcie w finale wszystkiego, w wiekuistej harmonii, zdarzy się i objawi coś tak drogocennego, że starczy dla wszystkich serc na ukojenie wszelkiego gniewu, na odkupienie wszelkiej ludzkiej zbrodni, wszelkiej ludzkiej krwi przelanej przez ludzi, starczy nie tylko na przebaczenie, ale na rozgrzeszenie wszystkiego, co się działo z ludźmi – dobrze, tak będzie, tak się wszystko stanie […]

Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow

Poznanie

Jeżeli życie jest dla każdej istoty żywej identyczne z jej istnieniem, to jasne, że myśliciel będzie żył w najwyższym stopniu i najbardziej właściwym sensie spośród wszystkich, gdy będzie rozwijał tę zdolność, rozmyślając nad tym, co jest najbardziej godne poznania.

Arystoteles, Zachęta do filozofii (Proteptikos)

Do zajazdu przybyli...

01729379
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu
W tym miesiącu
W ubiegłym miesiącu
Wszystkie wizyty
1275
1393
2668
1715381
19681
46744
1729379

Your IP: 3.236.122.9
2021-05-11 23:17

Odwiedza nas 50 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony