Niecodziennik



(30 VI 1911-14 VIII 2004)
Był i jest


Minęło dziesięć lat od poznania Laury. Przeżył je Petrarka nie w samych tęsknotach i udrękach miłosnych i na przekór sonetom, w których snuje się jak cień za swoją ukochaną, był on wtedy w nieustannym ruchu i gorączkowym budowaniu przyszłości. Te lata trzydzieste rozstrzygnęły o całym jego życiu. Oto dzień, nie mniej ważny niż ów, w którym spotkał Laurę, i tak samo kwietniowy, albowiem dziwnym układem wszystkie niezwykłe zdarzenia przynosił mu kwiecień. W roku 1336, w dniach od 24 do 26 kwietnia, trzydziestodwuletni poeta odbył z bratem Gerardem wycieczkę górską na Mont Ventoux, Mons Ventosus, czyli Wietrzną Górę pod Awinionem, i tę przygodę nie ciała, lecz ducha, opisał w liście łacińskim do przyjaciela Dionizego da Borgo San Sepolcro z zakonu św. Augustyna. Jest to jeden z najbardziej wzruszających dokumentów ludzkich.

 

Tak, nie zmieniam zdania. Uciekaj przed rzeszą, uciekaj przed garstką, uciekaj nawet przed jednym człowiekiem. Nie widzę nikogo takiego, żebym ci doradzał obcowanie z nim. Zobacz, jakie masz u mnie poważanie: tylko tobie śmiem ciebie powierzyć. Mówią, że uczeń owego Stilpona [filozofa z Megary], którego wspomniałem w poprzednim liście, Krates, kiedy ujrzał jakiego młodzieniaszka spacerującego na osobności, zapytał, co on robi tak zupełnie sam. Ten odrzekł: „Z sobą rozmawiam”. Na to Krates: „Uważaj, bardzo uważaj, czy nie rozmawiasz z człowiekiem złym”. Ludzi bolejących albo lękliwych pilnujemy, by nie nadużyli odosobnienia. Takich oszołomionych nie należy zostawiać samych, wtedy bowiem snują złe zamysły i knują zamachy albo na innych, albo na siebie, skupiają też zastęp niegodziwych skłonności. Co ze strachu albo ze wstydu taili, wybija się w górę. Zuchwałość ich wzmaga się, rozpala się namiętność, rozjątrza się gniew. W końcu jedyną przewagę odosobnienia, jaką jest brak wspólnika albo świadka, którego można by się obawiać, głupiec traci: sam siebie zdradza.
Zobacz więc, czego się po tobie spodziewam albo raczej czego od ciebie oczekuję (nadzieja bowiem oznacza niepewność): nie znajduję dla ciebie lepszego towarzystwa od ciebie samego. Przypominam sobie, jak wielkodusznie wypowiadałeś nieraz słowa pełne mocy. Od razu ci winszowałem ich i mówiłem: Słowa te nie tryskają ze skraju warg, mają podwalinę; to nie jest ktoś z tłumu, on dąży do dobrego celu. Tak mów, tak żyj, niechże cię z tego nic nie wytrąci. Za swoje dawne śluby dziękując bogom, wznoś ku nim nowe. Proś ich o dobrą myśl, o zdrowie ducha, a potem ciała. Czemuż nie miałbyś ciągle na nowo o to w ślubach zabiegać? Śmiało proś bóstwo, przecież nie zamierzasz prosić o cudzą własność.
Abym jednak swoim zwyczajem zaopatrzył list w jakiś prezencik, potwierdzam prawdziwość tego, com przeczytał u Atenodora: „Rozpoznasz w sobie wolność od wszelkich namiętności, kiedy do tego dojdziesz, że nie będziesz prosił bogów o nic takiego, o co nie mógłbyś prosić głośno”. Wokół nas jakiż obłęd! Szepczą bogom życzenia najpodlejsze, a kiedy ktoś z ludzi nadstawi ucha, zaraz milkną. Czego nie chcą odsłonić przed ludźmi, bóstwu opowiadają. Postaraj się, żeby nigdy nie była ci potrzebna ta rada: tak obcuj z ludźmi, jakby bóstwo to widziało; tak rozmawiaj z bóstwem, jakby ludzie to słyszeli.

Z Listów do Lucyliusza Seneki

***

29.10.2016; godz. 12.00
Dziady w reż. Michała Zadary
OLIMPIADA TEATRALNA
Świat miejscem prawdy
Festiwal DZIADY RECYKLING
Teatr Polski we Wrocławiu


Spróbuj opiewać okaleczony świat.
Pamiętaj o długich dniach czerwca
i o poziomkach, kroplach wina rosé.
O pokrzywach, które metodycznie zarastały
opuszczone domostwa wygnanych.
Musisz opiewać okaleczony świat.
Patrzyłeś na eleganckie jachty i okręty;
jeden z nich miał przed sobą długą podróż,
na inny czekała tylko słona nicość.
Widziałeś uchodźców, którzy szli donikąd ,
słyszałeś oprawców, którzy radośnie śpiewali.
Powinieneś opiewać okaleczony świat.
Pamiętaj o chwilach, kiedy byliście razem
w białym pokoju i firanka poruszyła się.
Wróć myślą do koncertu, kiedy wybuchła muzyka.
Jesienią zbierałeś żołędzie w parku
a liście wirowały nad bliznami ziemi.
Opiewaj okaleczony świat
i szare piórko, zgubione przez drozda,
i delikatne światło, które błądzi i znika
i powraca.

ADAM ZAGAJEWSKI
"Zeszyty Literackie" 2000 nr 4 / 72

 marszalek

 

Wolność

Gdybym ze wszystkich wartości, jakie są w Polsce, miał dać którąś na pierwsze miejsce, dałbym wolność.
ks. Józef Tischner

Spokój

Pewien brat zwrócił się do abba Pojmena: Znalazłem miejsce, w którym bracia zupełnie nie zakłócają mi spokoju: czy każesz mi tam zamieszkać?
Starzec odrzekł: Mieszkaj tam, gdzie ty nie będziesz braciom szkodził.

Pierwsza księga starców

Do zajazdu przybyli...

01729397
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu
W tym miesiącu
W ubiegłym miesiącu
Wszystkie wizyty
1293
1393
2686
1715381
19699
46744
1729397

Your IP: 3.236.122.9
2021-05-11 23:30

Odwiedza nas 68 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony