Świat, to wariactwo jednego supermózgu, który sam na własnym punkcie zwariował ostatecznie.
Stanisław Lem

Świat, to wariactwo jednego supermózgu, który sam na własnym punkcie zwariował ostatecznie.
Stanisław Lem
Moje okno wychodziło na winnicę i byłem tego jednego roku świadkiem całego procesu powracania życia po zimie, od początku do końca, od pączków po dojrzałe grona. W sierpniu można je było już rwać, tak były ciężkie i pełne soku. Myślałem więc, że oto daje mi Bóg przykład taki: potrzeba czasu, by każda idea powstała, wydawałoby się, znikąd. Wymaga ona własnej pory i rytmu. I niczego nie da się przyspieszyć ani obejść. Rozgniatałem winogrona w palcach i myślałem, jak wiele zrobił przez ten czas Bóg, pozwalając dojrzeć winu, wyrosnąć warzywom w ziemi i owocom na drzewach.
Księgi Jakubowe, Olga Tokarczuk
Niejasna, a urzekająca łatwo atmosfera młodzieńczości w Polsce polega na tymczasowości, także na niej. Tam wszystko robi się na razie. Na razie się pracuje, na razie mieszka, na razie ma się z kimś związek, na razie się żyje. Bardzo to jest ciekawe, pociągające. Ale kiedy się przekroczy trzydziestkę i swoim osobistym „na razie” nie jest się już dłużej z tym wielkim, ogólnym „na razie”, wtedy powstają kłopoty. Może tylko dla tych, którzy chcą je mieć. Tylu znam nawet pięćdziesięcioletnich, którzy w tym ogólnym „na razie” całkiem dobrze się czują i udają młodych. Ale w każdym razie żałośnie wyglądają. Oczywiście biada przede wszystkim tym, którzy wiedzą, że wyglądają jakoś.
Ci wczorajsi goście byli bardzo pewni siebie i wyposażeni w niezmierną energię. Ciągnie ich, uciąga, podwójne „na razie”, ciągle jeszcze „na razie” ich własnej młodości i wielkie „na razie” polskie. Wszystko w ich najmniejszej odrobinie życia ma jeszcze wielki sens, ponieważ wszystko służy jakiejś ich przyszłości, wszystko może się tej przyszłości przydać, szczególnie może się im przydać pobyt w Italii. Na ich tle tym wyraźniej widzę moje po nic i ponikąd. Jeszcze raz stare zagadnienie: jak znaleźć sobie bytu, już nie dla przyszłości, która oczywiście jest, ale jest tylko jakaś tam, bez żadnej siły uciągu, bez żadnego już urzekania? Jak żyć o wyłącznie własnych siłach, na własny rachunek, po siebie samego tylko, po siebie, co do którego ma się tyle podejrzeń i niepewności? Z dawnego „na razie” zostało mi tylko przyzwyczajenie: „na razie” nie myśleć o tym, że już nie ma dla mnie żadnego „na razie”.
07.03.1966
Dziennik tom 1 (1962-1969), Sławomir Mrożek
Odwiedza nas 119 gości oraz 0 użytkowników.