Teatr

Kiedy widzę, że jestem w towarzystwie złożonym z kilku osób, co najmniej z dwóch, czyli mnie i jeszcze kogoś, mam zawsze wrażenie, że jest to teatr. W rzeczywistości codzienne, ciągłe sytuacje nie są ani życiem, ani teatrem, z wyjątkiem tych najprostszych, najbardziej skonwencjonalizowanych. Prawda wymyka się stale z każdej strony. W rezultacie wszystko jest zawieszone między „teatrem” a „życiem”. oczywiście jest w tym nieodwracalna jednokierunkowość. „Życie” dąży w kierunku „teatru”, nigdy odwrotnie.

11.04.1966
Dziennik tom 1 (1962-1969), Sławomir Mrożek


 

 


"Idea wznowienia – oddania Wrocławiowi fenomenalnych, bezprecedensowych, 14-godzinnych Dziadów stanowiła punkt wyjścia czteroletniej walki o pozyskanie środków i partnerów. Plany wznowienia 14-godzinnego spektaklu, jako wspólnotowego, ponadinstytucjonalnego zdarzenia artystyczno-społecznego, które w swojej idei miały z gigantyczną mocą egzorcyzmować wrocławską, teatralną rzeczywistość – ze względów pandemicznych musiały jednak zostać zweryfikowane – dlatego na dobry początek wznawiamy Dziadów części III Ustęp, najrzadziej dotąd wystawianą część Mickiewiczowskiego utworu, a przez Michała Zadarę zrealizowaną w formie muzycznego koncertu. Spektakl zostanie zrealizowany za pomocą technologii live streaming na fanpage’u Publiczność Teatru Polskiego we Wrocławiu."


Kto tego nie widział na żywo, to rzecz jest fantastycznie obowiązkowa. Teraz dostępne online. Raj istnieje, żaden reżim ich nie pokonał i nie pokona. Zdjęte z afisza wracają online. Jeszcze nie w dwunastogodzinnej całości, ale zawsze coś. Już za samo zniszczenie tego arcydzieła i zdjęcie go z afisza wszyscy politycy bez wyjątku powinni smażyć się w piekle.
https://www.facebook.com/events/402570180865556


1. W Aforyzmach o mądrości życia Arthura Schopenhauera, książce wyjątkowej, ciągle olśniewającej czytelnika subtelnością stylu i świeżością myśli, znaleźć można takie choćby zdanie (podaję w przekładzie Jana Carewicza): „Każdy dzień jest miniaturą życia - każde przebudzenie i wstawanie miniaturą narodzin, każdy rześki poranek miniaturą młodości, a każde położenie się do łóżka i zapadnięcie w sen miniaturą śmierci”.

Te napisane przed mniej więcej stu pięćdziesięciu laty słowa (nieco przykurzone, lecz spragnione godnych siebie kontekstów) nabierają znów blasku, gdy się je zechce odczytać razem z wierszem Adama Zagajewskiego Zasypiając nad tomem Kawafisa ze zbioru Niewidzialna ręka - utworem z każdą kolejną lekturą odsłaniającym się bardziej i bardziej, lecz przy tym niezmiennie, uparcie wręcz dyskretnym.


Boże, ile w tym kraju dyletanctwa. Ile rozproszenia na głupstwa i wódkę, mielenia ozorami. Wiesz, w Polsce strasznie dużo się gada. Koncepcje, natchnienia, wizje, o, tego nam nie brakowało. Parskaliśmy zwycięsko na starcie i w rezultacie przeganiali nas Czesi czy jakaś Finlandia. Piłsudski także miał wizję. Romantyczną, jagiellońską. O czym on myślał nocą przy swoim kominku w Belwederze? O wojsku na koniach, o Kijowie. O duchach. A chłopskie farmy, przemysł i maszyny rolnicze były gdzie indziej. O czym w ogóle się myślało? O wielkości i szabli. I że inni są gorsi. Czesi, Żydzi, Litwini, Ukraińcy, wszyscy byli gorsi. Kończyło się na krzesaniu iskier kopytami, a wygrywały motory i organizacja. Mówię ci: Pernambuco. W tym kraju tylko teatr był dobry. I może dlatego bunt młodzieży, a właściwie cały polityczny ruch opozycyjny zaczął się u nas od przedstawienia „Dziadów”. Gdzie odłożyłaś mój notes? Niezwykle ciekawa koncepcja. Uśmiechasz się, bo nie ogarniasz. Teatr w Polsce jest miejscem, jedynym miejscem, gdzie wielosłowie, złudzenie, cud i naśladowanie, cała ta polska kreacja z gadaniny dzieje się odpowiedzialnie i fachowo. W życiu jesteśmy nieudanym teatrem, a w teatrze pełnym życiem. Mówiłaś coś?

Pernambuco, Kazimierz Brandys
Zeszyty Literackie Nr 28


Według Brunona Jasieńskiego, avant garde Teatru Śląskiego w Katowicach, na deskach modelatorni u Kochanowskiego, odprawiła nam obrzęd „Krwawych godów” w stylu polskim, gdzie: „tańcowała izba, sień / cztery noce, piąty dzień”, „tańcowali wtył i wprost, / kto po lodzie, kto przez most”, „Była noc, jak biały dzień”, „Tańcowali - z panem pień”.

Siła słów i poczynań

Zastanów się więc, czy nie byłoby pożyteczne zalecenie następujące: żyj z ludźmi tak, jakby widział to Bóg; rozmawiaj z Bogiem tak, jakby słuchali tego ludzie.

 

 

Lucjusz Anneusz Seneka

Casus Rafał Wojaczek

Nasze głębokie nieporozumienia sięgają tak daleko, że to staje się groźne. Casus Rafał Wojaczek. Niby to poeta, który mógł napisać „mistrzowi mowy polskiej Tymoteuszowi Karpowiczowi”. Coś przerażającego – i to wszystko, co narasta na wiersze tego gałgana, któremu nikt dobrze nie dał w mordę i nie ocalił przez to od samobójstwa, od megalomanii i od strasznej, prowincjonalnej zapaści. Właściwie zawsze, kiedy mam do czynienia z takimi typami, myślę, że są źle wychowani. Skąd w każdym wierszu: „srać”, „krocze”, „sperma” itp. To wszystko stanowi całość naszego życia, ale w innych proporcjach. Pasja bierze na faceta, no i na tę wrocławską atmosferę, gdzie Tymek cały król, a trzech myśli sklecić nie potrafi, zapadły w litewskie błota. I to się tak krzewi, rośnie, rozmnaża, zdobywa, staje się powoli treścią, rdzeniem, wyjaławianiem wszystkiego, co mogło być myślą. Ciągle mówią: Norwid, Norwid! Norwid był grafoman, ale Norwid myślał.”

15.12.1973
Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki, T. III

Do zajazdu przybyli...

01729336
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu
W tym miesiącu
W ubiegłym miesiącu
Wszystkie wizyty
1232
1393
2625
1715381
19638
46744
1729336

Your IP: 3.236.122.9
2021-05-11 22:52

Odwiedza nas 50 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony