Wstęga Möbiusa
Niegdyś pisałem, że dziennik to forma kontemplacji czasu, która zdaniem Simone Weil jest kluczem do ludzkiego życia, ale musiało upłynąć kilka lat (zawartych w trzech tomach Dziennika północnego), abym tę myśl przyswoił. Nie oznacza to wcale, że znalazłem klucz do ludzkiego życia. Na odwrót, doszło do mnie, że żadnego klucza nie ma, kontemplacja czasu trwa bez końca (a raczej kończy się razem z życiem…) i dlatego nie może być doń kluczem. Może być co najwyżej sposobem życia.
Mariusz Wilk, ZL Nr 118
Bo chyba mogłem mówić otwarcie
Przedwczoraj spotkanie, a potem rozmowa w szczupłym gronie z młodzieżą socjalistyczną. Wrażenie na razie bardzo dobre, po zastanowieniu się znacznie gorsze. Kiedy się jest z młodzieżą wiejską (ZMW), ma się tę pewność, że oni wiedzą, czego chcą i po co pracują. Tutaj uczucie niedowiarstwa i braku jasnych celów, ten cały ich socjalizm powierzchowny i, jak Rosjanie mówią, napyszczennyj. Zresztą to wcale nie znaczy ani o braku inteligencji, ani o braku patriotyzmu. Ostatnia mowa Gomułki zrobiła na nich ogromne wrażenie – ale także sprawa Modzelewskiego. Myślę, że nikt z góry tak głęboko nie schodzi, nie bardzo wiedzą, co ta młodzież myśli i jak reaguje. Reaguje normalnie, jak wszyscy Polacy i chyba ciągłość tradycji będzie tu zachowana. Mili oni są, ale trochę zagubieni. Przykro mi było, że się trochę wymigiwałem od mówienia im prosto z mostu. Nie wiem dlaczego, bo chyba mogłem mówić otwarcie, ale człowiek się już przyzwyczaił do migania.
22.01.1966
Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki, T. III