Teatr

Kiedy widzę, że jestem w towarzystwie złożonym z kilku osób, co najmniej z dwóch, czyli mnie i jeszcze kogoś, mam zawsze wrażenie, że jest to teatr. W rzeczywistości codzienne, ciągłe sytuacje nie są ani życiem, ani teatrem, z wyjątkiem tych najprostszych, najbardziej skonwencjonalizowanych. Prawda wymyka się stale z każdej strony. W rezultacie wszystko jest zawieszone między „teatrem” a „życiem”. oczywiście jest w tym nieodwracalna jednokierunkowość. „Życie” dąży w kierunku „teatru”, nigdy odwrotnie.

11.04.1966
Dziennik tom 1 (1962-1969), Sławomir Mrożek


 

 



Dziady; reż. Michał ZadraDorota Wodecka: Ludzie śmiali się na pana "Dziadach".

Michał Zadara: Lubię, kiedy ludzie śmieją się w teatrze. Na przemówieniach dyktatorów nie wolno się śmiać - ponieważ nie wolno myśleć. Widzowie śmiali się na premierze "Dziadów", bo uwolniliśmy je od sentymentalnej tradycji. Wolni ludzie oglądali wspaniały dramat. To był też śmiech przeciwko tym, którzy uważają, że narodowe dramaty muszą być prezentowane w tonacji grobowego ''serio'', a każde widmo interpretowane jest jako element walki narodowej. Zresztą ten śmiech na II części ''Dziadów'' jest uzasadniony gatunkowo: to ludowa operetka.

O czym są ''Dziady''?

- O przerażającej samotności. Samotności człowieka wobec współobywateli, wobec władzy i administracji, a nawet wobec najbliższej wspólnoty. Ostatecznie o osamotnieniu wobec Boga i nieczytelności zasad świata. Odnajdzie się w nim każdy freak, odmieniec, samotnik, poeta, anarchista, wykluczony.

Rękopis znaleziony w Saragossie; reż. Paweł Świątek; Teatr Kochanowskiego w OpoluPrzepiękne, industrialne drzewo edeńskie, a trupio wisielcze, pozbawione jakiegokolwiek listowia ze strzelistymi łodygami konfesji w oczekiwaniu na życiodajny deszcz czystej wiary. W tle księżyc i jeno wilkołaczego skowytu brak, by dopełnić obrazu scenicznej grozy. Ino dyszenie, sapanie przeokrutne posągowych bóstw kopalń złota Gomelezów; Wielkich Inkwizytorów dogmatycznej, czystej wiary (Grażyna Misiorowska), a prawdziwej, zobrazowanej w wodzonym na pokuszenie, klęczącym przy owej krynicy edeńskiego drzewa Alfonsie van Wordenie Macieja Namysły. Tenże, pomimo rozlicznych kuszeń szatana (dowolnej wiary) nie upada.

 

Teatr Kochanowskiego mówi o prowincjonalnym teatrze: pyskówki słowne scenicznych postaci oraz bieliźniane fatałaszki codzienności ukrywanej pod pudrem; stagnacja marzeń, kryzys tożsamości, miłość i zawiść, śmiech zamierający na ustach, zastanowienie i refleksja nad człowieczym bytem. Oto konfesjonał Gąski Nikołaja Kolady w reż. Mirosława Bednarka - nadzianej krwistym farszem sinusoidy, której amplituda emocji podniesie z uczuciowego niebytu najbardziej oziębłe dusze. Siła i słodycz realizacji reżysera uszkadza nieodwracalnie system immunologiczny duszy, dając jej szansę, zwłaszcza poprzez śmiech przemieszany z łzą jedną, a słoną, do rekonstrukcji optyki marzeń. Opolska Gąska to intensywny bukiet smaku jesiennego wina o aromacie słodko-gorzkiej refleksji nad własnym życiem, w którym tak do końca nie wiadomo, gdzie się kończy, a gdzie zaczyna Teatr.

 

Teatr Kochanowskiego (17.09.2013); Sławomir Mrożek, Miłość na Krymie: „ZACHEDRYNSKI - Pietia, ja na północy z jednym ekonomistą siedziałem. I rąbiemy sobie z nim las, pod eskortą, znaczy się, i on do mnie powiada: "Iwanie Nikołajewiczu, czy wiecie, kiedy u nas dobrze będzie?" A kiedy? - ja na to. "Kiedy kurwy z zagranicy do nas zaczną przyjeżdżać. To w ekonomii znak jest nieomylny. Nie żadne tam Marksy ani Friedmany, to wszystko plewy. Ale kiedy kurwy zagraniczne do Rosji zaczną się zlatywać, to będzie znaczyło, że ekonomia na nogi stanęła. One wiedzą najlepiej, gdzie jest dobrze, ja wam to mówię. A człowiek był uczony.”

Gazeta Wyborcza Opole (17.09.2013); „Prezydent RP jedzie, prostytutek przy drogach ma nie widać: Policjanci z Opola zdradzają, że od kilku tygodni muszą uprzykrzać życie prostytutkom wystającym przy głównych drogach w regionie. Dzisiaj podczas wizyty prezydenta RP na Opolszczyźnie panie mają zniknąć z poboczy.
- W poniedziałek (wczoraj - red.) policjanci byli wysyłani, by przemówić paniom przy drogach do rozsądku. Przekonać, by dziś, gdy na Opolszczyźnie będzie prezydent Komorowski, po prostu się nie pojawiały - słyszymy od policjantów.

Acheront, Pyriflegeton i Kokytos

 Trzy rzeki antycznego świata zmarłych - Acheront, Pyriflegeton i Kokytos, należą dziś do świata podziemi islamu, judaizmu i chrześcijaństwa. Płyną oddzielając od siebie trzy piekła: Gehennę, Hades i lodowate piekło mahometan pod niegdysiejszą Chazarią. Tu, na tej trójgranicy stykają się trzy światy zmarłych: ogniste państwo szatana z dziewięcioma kręgami chrześcijańskiego Hadesu, z tronem Lucyfera i chorągwiami króla piekieł; islamski świat podziemny z Iblisowym królestwem lodowatych mak; i terytorium Gebhuracha po lewej stronie Chramu, gdzie przebywają hebrajscy bogowie zła, żądzy i głodu, Gehenna pod władzą Asmodeusza. Te trzy podziemia się nie łączą, granice między nimi wyorane są żelaznym lemieszem i nikomu nie wolno ich przekroczyć.

W piekle żydowskim, w państwie anioła ciemności i grzechu Beliala, nie gorzeją, jak myślicie, Żydzi. Tam palą się wam podobni, sami Arabowie lub chrześcijanie. Tak samo w chrześcijańskim piekle nie ma chrześcijan - tam do ognia trafiają mahometanie albo wyznawcy wiary Dawidowej, w islamskiej zaś katowni Iblisa cierpią tylko chrześcijanie i Żydzi, a nie ma ani jednego Turka czy Araba. Wyobraźcie sobie, ze Masudi, który drży przed tak strasznym, ale dobrze znanym swoim piekłem, znajdzie tam, zamiast swego, żydowski Szeol lub chrześcijański Hades, gdzie go powitam ja! Zamiast na Iblisa nadzieje się na Lucyfera. Wyobraźcie sobie chrześcijańskie niebo nad piekłem, w którym pokutuje Żyd.

"Słownik chazarski" Milorada Pavicia 

Substancja i istota

W ciele człowieka słowo pęka na dwoje, na substancję i istotę. Gdy ta pierwsza znika, druga, pozostając bez kształtu, daje się wchłonąć tkankom ciała, jako że istota nieustannie poszukuje materialnego nośnika; nawet jeśli ma się to stać przyczyną wielu nieszczęść.

Księgi Jakubowe, Olga Tokarczuk

W ciele człowieka słowo pęka na dwoje, na substancję i istotę. Gdy ta pierwsza znika, druga, pozostając bez kształtu, daje się wchłonąć tkankom ciała, jako że istota nieustannie poszukuje materialnego nośnika; nawet jeśli ma się to stać przyczyną wielu nieszczęść.

Odwiedza nas 15 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony