Dzisiaj zaś albo jesteśmy przerażeni, albo udajemy przerażenie, a sami, i owszem, rozkoszujemy się widowiskiem jako amatorzy silnych wrażeń, doznań ekscentrycznych, budzących nas z cynicznie leniwej bezczynności, albo wreszcie jak małe dzieci odpędzamy od siebie straszne widziadła, wymachując rękoma i chowając głowę pod poduszkę, aż zniknie zjawa, o której zaraz potem zapomnimy w wesołości i zabawie. Kiedyś jednak i my przecież musimy zacząć żyć trzeźwo i z namysłem, spojrzeć na siebie jako na społeczeństwo, zrozumieć to i owo z naszych spraw publicznych albo przynajmniej o to zrozumienie zabiegać.

Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow