Piękno samo w sobie niezmienne i wieczne
Ten, kto aż dotąd zaszedł w szkole Erosa, kolejne stopnie piękna prawdziwie oglądając, ten już do końca drogi miłości dobiega. I nagle mu się cud odsłania: piękno samo w sobie, on samo w swojej istocie. Otwiera się przed nim to, do czego szły wszystkie jego trudy poprzednie; on ogląda piękno wieczne, które nie powstaje i nie ginie, i nie rozwija się ani nie więdnie, ani nie jest z jednej strony piękne, a z drugiej szpetne, ani raz tylko takie, a drugi raz odmienne, ani takie w porównaniu z czymkolwiek, a z czym innym inne, ani też dla jednego piękne, a dla drugiego szpetne. I nie ukaże mu się piękno niby twarz albo ręce jakie, lub jakakolwiek cząstka cielesna, ani jako słowo, ni wiedza jakakolwiek, ani jako cecha jakiegoś, powiedzmy, stworzenia, ni ziemi, ni nieba, ani czegokolwiek innego, tylko piękno samo w sobie niezmienne i wieczne, a wszystkie inne przedmioty piękne uczestniczą w nim jakoś w ten sposób, że podczas gdy same powstają i giną, ono ani się pełniejszym nie staje, ani uboższym, ani go żadna w ogóle zmiana nie dotyka.
Uczta, Platon
Byłem na puszczy
Wiedz, że ja też byłem na puszczy, ja też żywiłem się szarańczami i korzonkami, że ja też błogosławiłem wolność, w której Ty błogosławiłeś ludzi, ja też sposobiłem się stanąć w poczcie Twoich wybranych, w poczcie mocarzy i silnych, pragnąc, „aby się dopełnił poczet”. Opamiętałem się jednak i nie zechciałem służyć szaleństwu. Powróciłem i przystałem do pocztu tych, którzy naprawili dzieło Twoje. Odbiegłem dumnych, a powróciłem do pokornych dla szczęścia tych pokornych. Dokona się to, co Ci mówię, i nastanie nasze królestwo. Powtarzam Ci, jutro ujrzysz to posłuszne stado, co na pierwszy mój znak zacznie gorliwie podsycać ogień stosu, na którym spalę Cię za to, że przyszedłeś, by nam przeszkadzać. Nikt bardziej od Ciebie nie zasłużył na nasz stos.
Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow