Letnie spowolnienie z dużą dozą czasu na refleksję o wszystkim tym, co przyniósł wraz z sobą ubiegły sezon. Nie liczę czasu rocznikami kalendarzowymi. Kanikuła jest czasem podsumowań, zbieraniem myśli na zaś, obserwacją przyrody i siebie samego zanurzonego w niej na odludziu, w głębokiej ciszy fizyczności, ale w ukochanym hałasie obszernej lektury. Mijający sezon był czasem wielu zmian w fizyce ciała oraz w konstrukcji duszy. Mówią, że na zachodzie bez zmian. Czy aby na pewno?

