Euklides
Nie Boga odrzucam, zrozum, ale świata, który stworzył, świata Bożego nie akceptuję i nie zgodzę się akceptować. Zastrzegam: jestem pewien jak niewinne dziecko, że rany zagoją się i zabliźnią, że cała ta haniebna komedia ludzkich sprzeczności pryśnie jak żałosny miraż, jak plugawiutki wymysł słabego i małego jak atom Euklidesowego umysłu ludzkiego, że wreszcie w finale wszystkiego, w wiekuistej harmonii, zdarzy się i objawi coś tak drogocennego, że starczy dla wszystkich serc na ukojenie wszelkiego gniewu, na odkupienie wszelkiej ludzkiej zbrodni, wszelkiej ludzkiej krwi przelanej przez ludzi, starczy nie tylko na przebaczenie, ale na rozgrzeszenie wszystkiego, co się działo z ludźmi – dobrze, tak będzie, tak się wszystko stanie […]
Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow
Hiob
[…] pędzę dni i zaciąwszy zęby, spełniam swe przeznaczenie: przywodzę do zguby tysiące, żeby uratował się jeden człowiek. Ileż to na przykład trzeba było zgubić i zhańbić zacnych reputacji, żeby w wyniku otrzymać jednego tylko sprawiedliwego Hioba, na którym dawno, dawno temu tak złośliwie mnie okpiono! Tak, dopóki nie wyjawiono mi sekretu, znam dwie prawdy: jedną tameczną, tego tam, o której na razie w ogóle nie mam pojęcia, a drugą moją własną. I wcale jeszcze nie wiadomo, która będzie czystsza…
Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow