Nie sposób jest przejść obojętnie obok Portretu podwójnego zawierającego korespondencję pomiędzy Czesławem Miloszem a Jarosławem Iwaszkiewiczem. Jak zwykle w przypadku Fundacji Zeszytów Literackich, całość jest na wysokim poziomie edytorskim. Bogate i obszerne przypisy przygotowane przez Roberta Papieskiego pozwalają na tkanie literackiej pajęczyny przez przestrzeń XX wieku. Wędrując przez biografię Miłosza autorstwa Franaszka, większość utworów poety oraz całą twórczość Iwaszkiewicza, ten tom korespondencji staje się miłym uzupełnieniem bogactwa twórczości obojga. Znaczącego wydźwięku całości dodaje fragment obrazu Upadek Ikara Pietera Breughela – obraz jak mało który oddający charakter korespondencji czułej, prawdziwej, a nasyconej egzystencjalizmem.
Brakuje zaginionych na dziś dzień listów Iwaszkiewicza do Miłosza sprzed okresu drugiej wojny światowej. Może jeszcze gdzieś wyłonią się na światło dzienne.
Praca wykonana przez Barbarę Toruńczyk imponuje rozmachem. Z korespondencji wyłania się obraz pieczołowicie pielęgnowanej przyjaźni, która jest nad wyraz intymna. Pierwsze listy to obraz Iwaszkiewicza będącego mentorem dla młodszego Miłosza. Z czasem znajomość przeradza się w zażyłą, ufną przyjaźń. Mocniejsze akordy pojawiają się w chwili, gdy Miłosz ostatecznie porzuca przestrzeń PRL-u. Tu następuje kumulacja negatywnych emocji. Jest to swego rodzaju przestrzeń dla zdrady, rozpaczy, bezsilności. Ten etap, bolesny przecież dla obojga ze względu na podjęte wybory życiowe, zaznacza się w prezentowanych tekstach nad wyraz intensywnie. Jak dotąd, nie zdarzyło mi się przeczytać nic, co byłoby tak bardzo przepełnione paletą emocji i prawdą. To ów upadek Ikara prezentowanego na okładce maluje się w tym miejscu najmocniej. Co istotne, w zależności od punktu widzenia, Ikarem staje się każdy z korespondujących. Wzajemne relacje nie wracają już do pełnej kondycji. Miłosz święci kolejne zawodowe triumfy, Iwaszkiewicz gaśnie. Obaj, świadomi losu, upływającego czasu, nieuchronności horyzontu zdarzeń, nabierają dystansu wobec miałkości świata.
Lektura godna polecenia dla rządnych intensywności doznań, a chcących zobaczyć, skrawek ledwie, podszewki procesu twórczego. Zbiór korespondencji może być wstępem do odkrywania twórczości obu poetów. Wszak zawiera w sobie liczne sznurki i linki prowadzące do całego panteonu literatury XX wieku. Nie wiem, czy przed owymi poszukiwaniami przestrzegać, czy do nich zachęcać. Obszar badań, poszukiwań powiązanych biografii, kolejnych lektur sprawia, że podróż będąc ciekawą i wciągającą, przysparza licznych kosztów czysto egzystencjalnych ale i duchowych. Te zaś ciężko jest momentami unieść, a raz rozpoczęta eskapada, zdaje się nie mieć końca.
(mr)
09.07.2014

