Miłosny nastrój u zwierząt
Jak myślisz, Sokratesie, jaka jest przyczyna tej miłości i tego popędu? Przypatrzże się, czy nie widzisz, jak szaleją ku sobie zwierzęta na wiosnę; czy które chodzi, czy lata, czy pływa, wszystkie miłosny szał ogarnia i najpierw je w pary łączy, a potem im każe wychowywać młode, i stare gotowe wtedy w ich obronie walczyć z najmocniejszymi nawet wrogami, choćby same były bardzo słabe, gotowe nawet ginąć w ich obronie, gotowe głodem przymierać, byleby młode przy życiu zostały, gotowe na wszystko w świecie: bo ludzie - powiada - mógłby ktoś myśleć, robią to samo z wyrachowania, ale skąd taki miłosny nastrój u zwierząt? Potrafisz powiedzieć?
Uczta, Platon
Paruzja
Po dwóch tysiącach lat jest to jednak niezadowalające rozwiązanie, dlatego że jeżeli moc wcielenia i męki Pana nie uzdolniła nas do tej pory do nawrócenia na świętość, to po dwudziestu wiekach od wybicia «ostatniej godziny» świata myślenie, że staniemy się do tego zdolni teraz, gdy zapomnieliśmy o sensie obietnic, w które wierzyliśmy, jest nieprzyzwoite. Czy chcemy przez następne tysiąclecia kontynuować grę, w której Bóg nam nie pomaga, gdyż na to nie zasługujemy, a zarazem być świadomi, że człowiek bez Jego pomocy nie ma wartości?
[...]
Jesteśmy [...] zjednoczeni z Bogiem w zupełnie innym sensie. W tym, że wraz z duchem, który jest w nas, umieramy. Podczas gdy Bóg «przegrany» i «zwyciężony» zsunął się z krzyża jako nieużyteczny i zapomniany kawałek ciała, my wraz z naszą wiarą wstępujemy na krzyż, toczymy ostatnią bitwę, konamy i wołamy «Eli, Eli, lama sabachtani?» Tak - o to prosimy, wołając - dopiero wtedy wypełni się to, czego zabrakło cierpieniom Chrystusa [Kol 1, 24] i dokona się ostateczny, radykalny zwrot. Nasza ofiara przyniesie życie. Bóg zmartwychwstanie. Musimy doskonale kochać Boga, który nam się ofiarował i oczekuje od nas zbawienia. Za bardzo nas jednak unieszczęśliwił, rozczarował, zmęczył, abyśmy mogli to czynić.
S. Quinzio, Un Commento alla Bibbia
Znalezione w: Dariusz Czaja, Lekcje ciemności