Jezus w rzeczywistości nie tyle zastępuje pewne przepisy innymi, nie tyle uzupełnia je lub poprawia, ile uczy, że wszelkie przepisy są zbyteczne, jako że miłość sama pochłania sobą nakaz i uzbytecznia go niejako w spontanicznej więzi – a tylko miłość jest ważna. Innymi słowy: więź umowy między człowiekiem i Bogiem nie zostaje odmieniona przez zmianę treści umowy, ale istnieć w ogólności przestaje na rzecz więzi miłości.
Tak pojmował naukę Chrystusa Paweł, tak Augustyn, tak Luter. Tylko to ma wartość prawdziwie, co z miłości pochodzi, ale cokolwiek z miłości korzenia wyrasta nie może być sądzone prawem ani mierzone paragrafem ustawy. Nie liczy się nic, co jest gestem, jeśli skądinąd pochodzi, aniżeli z pragnienia, by pełnić wolę Bożą. Każdy z nas dźwiga powinności wobec świata, ale nie ma uprawnień, nie może rościć sobie pretensji do świata albo czegokolwiek od niego oczekiwać. Z ogromną siłą – po raz pierwszy tak radykalnie w kulturze śródziemnomorskiej – wypowiedziana została reguła fundamentalnej dychotomii: dusza i reszta świata, dobra wola i byt rzeczy w całości. Tylko dusza się liczy. W obliczu nadciągającej katastrofy totalnej tylko ślepiec liczy jeszcze na doczesne sukcesy. Królestwo niebieskie jest perłą drogocenną, za którą trzeba oddać wszystko, co mamy, całą majętność; „co za pożytek człowiekowi, choćby świat cały pozyskał, a na duszy swojej poniósłby szkodę?”.
Misją Jezusa Chrystusa jest ujawnianie nędzy doczesności. „Darmoście wzięli, darmo dawajcie. Nie miejcie złota ani srebra, ani pieniędzy w trzosach swoich. Ani torby podróżnej ani dwu sukien, ani sandałów, ani laski”. Wszystkie więzy doczesne, wszystko co łączy nas ze światem fizycznym, znikomieje do nicości w świetle tej jednej ważnej prawdziwie – więzi z Bogiem. Reszta jest wtórna – już to obojętna, już to wroga.
Leszek Kołakowski, Jezus Chrystus – prorok i reformator
