
Słońce dało mu kamień
mówiący i prawdziwy
tak że ludzie nazwali go istotą gór
Był twardy silny i czarny i gęsty
ze wszystkich stron porysowany
Żyłkami które przypominały zmarszczki
Obmył tedy mądry kamień w żywym źródle
odział w czyste płótno
karmił jak małe dziecko
składał ofiary jak bogu
Potężnymi hymnami tchnął weń życie
Potem zapalił lampę w swoim czystym domu
kołysał w ramionach i unosił w górę
podobny do matki która trzyma w objęciach syna
Ty który chcesz usłyszeć głos Boga
zrób to samo
zapytaj go o przyszłość
a on ci szczerze wszystko opowie
Znalezione w:
Barbarzyńca w ogrodzie, Zbigniew Herbert
