Takie słowo najpierw rzekły do mnie boginie,
Muzy z Olimpu, córki Zeusa, co trzyma egidę:
„Wiejscy pasterze, marne włóczęgi, same brzuchy,
Umiemy głosić zmyślenia, co zdają się rzeczywiste,
I umiemy, jeżeli zechcemy, oznajmiać prawdę”.
To powiedziały córki wymowne wielkiego Zeusa,
A ułamawszy gałąź z bujnego wawrzynu, ten kostur
Dały mi, godny podziwu. Wieszczą natchnęły mnie pieśnią,
Bym sławił, co będzie i co było. Kazały opiewać
Ród błogosławionych bogów, którzy są zawsze,
A od nich, Muz, zaczynać i na nich każdą pieśń kończyć.

Hezjod