Immanencja Boga
Dzieło stworzenia nie jest biurem projektów. (Tu już snuję rozważania na własną rękę, poza książką Ayali). Rozkaz ?Stań się" jest podzieleniem się istnieniem z tym, co bez tego rozkazu by nie zaistniało. Akt ten nie był jak wyciągnięcie królika z kapelusza, lecz czymś niezmiernie racjonalnym. Mieściły się w nim wszystkie prawa przyrody, także te, o których nie mamy żadnego pojęcia; wszystkie warunki początkowe, o ile w ogóle były potrzebne; wszystkie możliwe przejścia fazowe; wszystkie gry prawdopodobieństw i wszystkie zdarzenia, które my nazywamy przypadkami. To, co nauka z takim trudem odkrywa, jest tylko niezbyt udolną próbą złamania szyfru aktu stworzenia. Akt ten nie jest jak konstrukcyjne plany airbusa, które zostały złożone w archiwach biura projektów, a airbus lata sobie niezależnie od tego, czy te projekty istnieją, czy uległy zniszczeniu. Akt stwórczy mieści się i działa w istnieniu wszystkiego, co jest. Na tym polega immanencja Boga.
Nie j est tak, że świat został powołany do bytu i działa zgodnie z projektem, którego wszakże nauka nie jest w stanie, nawet w zasadzie, do końca rozszyfrować, bo w wielu miejscach plan konstrukcyjny był dziurawy i Projektant musiał te dziury łatać rozmaitymi sztuczkami (nadzwyczajnymi interwencjami), których nie udało mu się wpisać w plan konstrukcyjny. Stwórca jest immanentny w swoim dziele nie przez dodatkowe interwencje, lecz przez udział stworzenia w istnieniu Stwórcy - w istnieniu, które jest samą racjonalnością. Cały zamysł stworzenia, z całą grą prawdopodobieństw i tym, co my nazywamy działaniem przypadków, mieści się w tej racjonalności. A ponieważ zamysł jest równocześnie jego wykonaniem, racjonalność Stwórcy jest w każdym drgnięciu atomu, w każdej przypadkowej mutacji, w każdym zderzeniu mgławic.
ks. Michał Heller
Tygodnik Powszechny Nr 43 z 25 października 2009r.
O czym marzą ludzie?
Potoczna obserwacja zdaje się podpowiadać, że większość dzieci chciałaby być dorosłymi, a większość dorosłych chciałaby wrócić do dzieciństwa. Obie te pokusy są zrozumiałe i z naturą ludzką zgodne. Dzieci mogą sobie wyobrażać, że dorosłym wszystko wolno, że nikt ich bez przerwy nie kontroluje i rozkazów nie daje. Dorośli z kolei tęsknią nieraz do beztroski życia dziecinnego, kiedy to - przynajmniej w cywilizacji europejskiej - wszystko jest nam bez naszego wysiłku dane, czujemy się bezpieczni i chronieni, nie musimy się kłopotać o pieniądze, zatrudnienie, podatki, groźbę wojny ani zresztą o dzieci.I jedni, i drudzy nadzwyczaj przesadnie oceniają pożądane dobra; dorośli są nieporównanie mniej wolni, niż dzieci mogą sobie wyobrażać, a dzieci więcej cierpią i więcej boją się niebezpieczeństw, aniżeli pamiętają później. Jeśli jednak wolno powiedzieć, że oba pragnienia są zrozumiałe, to dlatego że chodzi tu o dobra, które sobie cenimy nade wszystko - wolność i bezpieczeństwo - a te dobra bardzo często zderzają się ze sobą czy też ograniczają się wzajem, niepodobna mieć obu w pełni; czujemy się przez to sfrustrowani, jako że nie udaje nam się być dziećmi i dorosłymi zarazem.
Leszek Kołakowski Czy Pan Bóg jest szczęśliwy i inne pytania