W południowo – zachodniej części Opolszczyzny znajduje się malownicze miasteczko Otmuchów. Słynie z dorocznej imprezy o nazwie Lato Kwiatów. Nad miastem góruje przepiękny zamek oraz kościół zanurzone w zieleni parku miejskiego nasadzonego jeszcze przez Aleksandra von Humboldta. Jezioro, pobliskie pogranicze polsko – czeskie usiane pasmami gór. Cisza oraz spokój. Życie toczy się powoli, bez zbędnego pośpiechu, jak to dawniej bywało. Teren idealny na urlop dla osób szukających bliskiego kontaktu z naturą. Byliśmy tam spacerując po całej okolicy, napawając się pięknem krajobrazu oraz gościnnością miejscowej społeczności.
Na obrzeżach miasteczka leży uroczysko leśne zwane przez miejscowych „Bażanciarnią”. Pomiędzy koronami drzew znajduje się modernistyczna, stara wieża ciśnień, zaś na południowym skraju lasku usytuowany został niewielki kirkut żydowski. Jeszcze u początku XX wieku grzebano w tym miejscu przedstawicieli miejscowej mniejszości żydowskiej. Przez dziesięciolecia cmentarzyk zarastał chwastami, podszytem leśnym, popadając w zapomnienie oraz ruinę. Pamiętaliśmy ten teren od zawsze jako miejsce wypraw w nieznane, podniosłe oraz wyalienowane. W oczach dziecka czaiła się jakaś tajemnica podbita strachem i lękiem. Pamięć już nas zawodzi, lecz wówczas macew było więcej, a każda zdobna w napisy hebrajskie czy niemieckie. Możliwe, że były i polskie nagrobki. Tajemnica tego miejsca pociągała nas. Wracaliśmy tu na przestrzeni wszystkich lat już z większym zasobem wiedzy o konstrukcji świata oraz pragnieniach ludzkiej duszy. Wróciliśmy i dziś.
|
Cmentarz żydowski Dokumentacja zdjęciowa Pobierz (29MB) >>> |
Cmentarz żydowski Dokumentacja zdjęciowa |
Staraniem nauczycieli i społeczności szkolnej miejscowej szkoły, w roku 2003 to, co pozostało po latach zapomnienia, popadania w ruinę i dewastację, skrzętnie zrewitalizowano. Teren odchwaszczono, powstało nowe ogrodzenie. Wydobyto kryjące się już w ziemi macewy wznosząc je ponownie ku słońcu. Odrestaurowano napisy. Rozbite i porozrzucane macewy pozbierano przywracając im, na tyle, na ile było to możliwe, pierwotny kształt. Te części macew, których nie udało się odtworzyć w kompletne pomniki, zebrano na murze tworzącym swoistego rodzaju lapidarium z pozbieranych okruchów. Poprzewracane pomniki, a co za tym idzie, pamięć o pochowanych tu ludziach z gminy żydowskiej zyskała należyty pomnik pamięci. Odnowę tego zabytkowego cmentarzyka wykonała młodzież polsko – niemiecka, w ramach wymiany międzyszkolnej. Pamiątkowa tablica świadcząca o tym fakcie została zaopatrzona w mądrą frazę: „Wszędzie jest jeden za drugiego odpowiedzialny”.
Dziś doznaliśmy traumatycznego szoku. Wkraczając na teren kirkutu nie dało się już zauważyć stojących macew. Teren pokrywało szkło z licznych, rozbitych butelek po piwie oraz wódce. Przy czterech ławkach z widokiem na kirkut walały się stosy łupek po słoneczniku, papierów po słodyczach, papierosach, kapsle po napojach, opakowania po zapicie do wódki. Balanga musiała być przednia i odbyła się na przestrzeni ostatnich kilku dni. Świeżych ran na przełamanych macewach nie zdążył jeszcze obmyć deszcz, a tlen z powietrza nie zasklepił w procesie utleniania materiałów, z których wykonano pomniki przed wielu dziesięcioleciami. Powierzchni uszkodzeń nie skolonizowały jeszcze ani glony, a tym bardziej mchy. Staliśmy bezsilnie patrząc na ogrom zniszczenia. Było nam wstyd przed gośćmi, którym chcieliśmy to miejsce pokazać. Stali oniemiali opadając bezsilnie na leśne runo.
W dziesiątą rocznicę renowacji dokonano zniszczeń może bezmyślnych, typowo chuligańskich dla znudzonej, a już na pewno niedokształconej młodzieży, która na lekcjach polskiego czy historii nie raczyła zgłębiać treści lekcji podawanych przez nauczycieli. O refleksji i własnych przemyśleniach nie może być w tym przypadku mowy, bo z jednej strony są opakowania po słodyczach, a tuż obok szkło po piwie i wódce – to może świadczyć o niedojrzałości emocjonalnej sprawców. Jednakże bestialstwo i zaplanowanie akcji zniszczeń ilustruje ich gwałtowność. Trzeba mocno kopnąć ciężką macewę by rozpadła się na dwie, trzy części. Euforia poalkoholowa mogła temu sprzyjać. Wszelako trzeba świadomego i zaplanowanego aktu zła wykonanego z własnej woli, by podnieść część zniszczonej macewy, by móc z rozmysłem uderzyć nią o pozostałe części, żeby wszystko pokruszyć w pył i drobny mak. Z rozmysłem trzeba uderzać okruchami macew w mur lapidarium celem oderwania od ściany przyklejonych tam fragmentów nagrobków. Jest się do szpiku kości zdeprawowanym i zdehumanizowanym człowiekiem, by pośród mogił urządzić sobie strzelnicę, o czym świadczą porozrzucane dookoła tarcze celownicze ze śladami po wystrzałach. Strzelano też do fragmentów pomników umieszczonych na murze lapidarium. Za tym faktem przemawia potłuczone szkło butelek, w które tam po ustawieniu strzelano.
Poruszyło to nasze sumienie, zwłaszcza, że chwilę przed odwiedzinami kirkutu byliśmy przy gruzach wyburzanej cukrowni otmuchowskiej. Na jej miejscu właśnie rozpoczyna się budowa nowej fabryki, w której miejscowa społeczność, przecież tak ciężko doświadczona bezrobociem, będzie miała szansę znaleźć pracę, która jest wartością samą w sobie. Otmuchowską cukrownię, której XIX-wiecznych industrialnych budynków zresztą nam szkoda, stawiali Niemcy; czyżby obecny kapitał budujący nową fabrykę w tym samym miejscu także był niemiecki? Na murach dało się odczytać napisy przyozdobione w swastykę i szubienicę: „Polen kaput”; swastyka i napis - „Taka sytuacja dziwko. Zostaw komin Adolf” – przyozdobione emotikonem uśmiechu, pod spodem katolicki krzyż z literami „KKK” na ponownym napisie „Polen kaput”; „Dziwki, kurwy, szmaty, szwaby” – obok człowiek wiszący na szubienicy. Po drugiej stronie ulicy stoi katolicka, stara kapliczka. Niemal dokładnie naprzeciw owych napisów.
W kontekście opisanych powyżej obserwacji tli się w nas znaczący już niepokój, który wcześniej wyrażały zarówno szanowane w naszym kraju osoby publiczne ze świata polityki, religii jak i ze świata szeroko pojmowanej sztuki. Oto Maja Kleczewska w spektaklu „Zmierzch bogów” prezentowanym na deskach teatru dramatycznego w Opolu zadaje pytanie: skąd i jak rodzi się zło? Analizuje ów proces na tle dziejów rodu Essenbecków, co wcześniej pokazał w filmie Visconti. Jej najnowsza opolska premiera pt.: „Bracia i siostry” oparta na wątkach „Braci Karamazow” Dostojewskiego pyta o proces rodzenia się nowego człowieka, co analizowaliśmy przez pryzmat własnych odczuć w tekście pt. „Notatki z podziemia”, wskazując na jedną z możliwych ścieżek, na końcu której tli się faszyzm – tym razem w wykonaniu naszego narodu jako potencjalnego sprawcy. Zresztą, nacjonalizm tli się ostatnio na fali kryzysu w całej Europie. W tym miejscu należy też przywołać liczne prace opolskiego malarza – Pawła Danowskiego, które cechuje głęboka analiza duchowości i konstrukcji ludzkiej duszy. Danowski ukazuje w swoim malarstwie rozliczne schizmy moralne gnębiące zacietrzewione społeczeństwo polskie. Praca „Bez tytułu” prezentuje Chrystusa złożonego na ołtarzu, zdjętego z krzyża. Całkiem, jakby Bóg oświadczał, że nie chce już za nas cierpieć, że nie warto w tej bezpretensjonalnej, popkulturowej, konsumpcyjnej przestrzeni znosić męki za nasze złe czyny. Krzyż na obrazie jest okrwawiony, pusty dojmującym brakiem Zbawiciela. Obok stoi kielich wina mszalnego oraz dogasająca świeca. Do obrazu przypisujemy w kontekście otmuchowskich wydarzeń lata 2013 roku tekst z Księgi Rodzaju: „Zgładzę ludzi, których stworzyłem z powierzchni Ziemi (…) bo żal mi, że ich stworzyłem”. Jedyny akcent niosący nadzieję, malarz ukrył w zielonym jabłku, po które Chrystus leżący na ołtarzu nie ma siły sięgnąć. Tak samo Danowski, który nie miał odwagi nazwać nienazwanego tak, a nie inaczej tytułując swoją pracę. Oto człowiek. Współczesny człowiek.
Wiele nici zaplotły pająki w ostatnich latach polskiej demokracji. Owe stawonogi nie mają barwy politycznej. Bezmyślność i sączony jad demagogii towarzyszą polskiemu społeczeństwu za pośrednictwem coraz bardziej niedokształconych mediów szukających newsa bez dogłębnej analizy przyczyny problemu. Media udostępniają swoje anteny oraz łamy pism politykom, którzy nie potrafią się wznieść ponad podziały polityczne dla wspólnego dobra ogółu. Od ideologicznej lewicy po obrzeża skrajnej prawicy tli się nad Polską niebezpieczny ogień, który coraz to bardziej i bardziej wyklucza z przestrzeni publicznej dyskusję, na rzecz demonstracji, nihilizmu, zniszczenia, siania zła słownego. Jak widać na przykładzie otmuchowskiego cmentarza żydowskiego, zło zaczyna się stawać czynem faktycznym, fizycznym, dokonanym. Jakże stąd blisko do pożogi.
Chciałoby się rzec, że „mieliśmy sen” o pięknym i dobrym człowieku - Polaku, który jest obywatelem bezwyznaniowego co do zasady państwa, które nikomu nie zabrania wyznawać wiary według jego sumienia. Sen o Polaku szanującym nade wszystko drugiego człowieka, obywatela. To sen, w którym znaczenia nie mają: płeć, wyznanie, kolor skóry, orientacja seksualna, niepełnosprawność. To Polak, który siłą swoich przekonań i wiary, nie narzuca samego siebie drugim. To Polak otwarty, tolerancyjny. To Polak konserwatywny, czy nowocześnie postępowy, ale zawsze mający na pierwszym planie dobro demokratycznego społeczeństwa, w którym każdy może się samorealizować wg własnego światopoglądu w ramach wyważenie stanowionego prawa.
Jako wyrosłemu na tej ziemi, nieopodal otmuchowskiego kirkutu, jest mi niezmiernie wstyd za zniszczenie tego miejsca upamiętniającego ludzi, którzy tutaj żyli. Wszystkich, których ten bestialski występek miejscowej młodzieży przeraził – przepraszam we własnym imieniu i zwracam się do Stwórcy wszechrzeczy o wybaczenie dla nich.
„Odpadnięcie od Boga jest „grzechem”. Grzech to nie konkretny występek moralny, lecz ruina ludzkiej natury wskutek odwrócenia się od Boga. Grzech jest najgłębszą głupotą istot żądnych rzeczywistości. W grzechu człowiek zdradza i przegrywa swą zdolność do transcendencji” („Zło. Dramat wolności”, str. 57).
Ze zdewastowanego kirkutu żydowskiego roztacza się piękny widok na otmuchowski kościół oraz zamek. Przy zniszczonych macewach braci starszych w wierze, na usta, same z siebie, cisną się słowa: Ojcze nasz, któryś jest w niebie…
(mr)
29.07.2013
