nic sie nie dzialo"Dla dziec­ka wieś to jeden wiel­ki plac zabaw, tyle że ra­czej nie­bez­piecz­ny. Pew­ne­go dnia Anna już zbie­ra­ła się z pola, gdy spo­strze­gła coś dziwnego. Kury sku­pi­ły się kon­spi­ra­cyj­nie z tyłu obory, jakby coś ze sobą żywo kon­sul­to­wa­ły. To było dziw­ne, bo na co dzień dzio­ba­ły zie­mię przy domu. Jeśli Anna wie­dzia­ła coś o ku­rach, to tyle, że nie zmie­nia­ją swo­ich przy­zwy­cza­jeń z byle po­wo­du. Nie zdą­ży­ła się nad tym za­sta­no­wić, gdy poczuła dym. Przy­spie­szy­ła kroku, a kiedy wy­szła zza rogu obory, uj­rza­ła swoje dzie­ci bie­ga­ją­ce wokół pło­ną­ce­go wozu. Miały ocho­tę po­ba­wić się w stra­ża­ków, pod­pa­li­ły więc siano na wozie. Ten się zajął i teraz pró­bo­wa­ły go uga­sić, nosząc wodę w ma­łych pusz­kach po kon­ser­wach. Adaś, który miał pil­no­wać młod­sze­go ro­dzeń­stwa, dy­ry­go­wał grupą ra­tow­ni­czą, krzy­cząc: „Win­cyj wody! Win­cyj wody!” – przy­naj­mniej do mo­men­tu, gdy mu się wy­rwa­ło: „Kurwa, nie domy rady!”."

Tomasz Szymon Markiewka, Nic się nie działo. Historia życia mojej babki
Wydawnictwo Czarne, 2022

2019lip1