Share

1.
[…]

już odpływa okręt jeszcze trochę go widać
jest jakby zając który skacze w gęstej trawie morza
skorzystałem z zamętu i zostałem z tobą Kalibanie
oddając tytuł króla Neapolu za pierwszego godność
obywatela tej wyspy Ty zaś Kalibanie będziesz
ludem w jednej osobie mam nadzieję
że założymy idealne państwo

 

jestem pewien że Alonso pokłóci się
z Antoniem przy pierwszej okazji albo bez okazji
o robaczywe jabłko królestwa Neapolu
i ten kto szybszy poderżnie gardło bratu
a potem inni zaczną się mordować na oślep
zdradzać wzniecać bunty snuć intrygi
czyli robić historię aby Klio mogła pisać
palić znów pisać i fałszować książkę dla
potomnych dzieje zmagań czarnych mrówek
z czerwonymi
Gonzalo skona pewnie w lochu
Ferdynand i Antonio zagryzą się jak szczury
Trynkulo wesołek
dostanie pomieszania
zmysłów
nie jest wykluczone
że okręt przybije do Neapolu
pusty nie licząc Trynkula
który po tych jatkach
a kapitan bosman i inni żeglarze
będą pospolici i cuchnący jak dno
beczki
               to nie dla nas Kalibanie którego
nasz po trzykroć wielki patron nazwał dzikusem
o potwornym wyglądzie - myślę że cię skrzywdził
ja zawsze przeczuwałem że masz dobre serce i zdrowy
rozsądek rzeczy w obecnych czasach na wagę złota
a ludzie

ach zapomniałem powiedzieć że na wyspie
panuje totalny politeizm i jak u Platona
tak u nas każda rzecz ma
każda rzecz ma swój ideał miejsce w panteonie
jest więc bogini gwiazdy zarannej a także
bóg lewego buta bogini śmierci jaguara bóstwo kwiatu jabłoni
osobne jej owocu - stąd nasi poeci nie popadają nigdy
w choroby i nie szeleszczą słowami jak zeschłą
trawą

dziś napisałem mały psalm do łzy
zaśpiewaj go Kalibanie w bocznej nawie sosen
i pamiętaj
wydobądź srebrny sopran
który tak zazdrośnie chowasz pod grdyką
na specjalne okazje
                 o popatrz na niebo
zręczne palce wiatru tkają cirkus
jak z różowej wełny niech pochwalony będzie boski cirkus
każdy wiatr co się rodzi i każdy wiatr milczący

3.
nam Kalibanie wyspa - przypływy i odpływy morza
mgły i trzęsienia ziemi skwar słońca chłód nocy
będziemy jak w kołysce elementów liczy [się] tylko to
co ważne jest woda ogień przepaście nieba
                                                   i przepaście niebieskie

- myślę że zgodzisz się ze mną Kalibanie
że ustrój nasz będzie [prosty]
w dnie parzyste Ty będziesz rządził w nieparzyste – ja
za najbardziej szlachetną formę rządów
ustalamy leżenie brzuchem do góry teraz
o religii bo ona wszak jest najważniejsza

- wierzymy nieśmiało w nieśmiertelność duszy
gdyby było inaczej trudno. Nie powinno to
być przeszkodą w dążeniu do cnoty, umiarkowanej
ascezie

[na tym urywa się rękopis. Numeracja, prawdopodobnie stron, pochodzi od Z.H.]

Zbigniew Herbert
Zeszyty Literackie Nr 70, wiosna 2000

fot. Natalia Kabanow, Burza w reż. K. Garbaczewskiego; Teatr Polski we Wrocławiu