ijasz tomasz rozyckiPo pierwsze, goście: Grupa Rekonstrukcyjna Piast,
złożona ze słuchaczek szkoły pielęgniarskiej i uczniów seminarium,
specjalizująca się w odtwarzaniu scen batalistycznych i patetycznych
z historii ojczystej, przebrana głównie za husarię,
z kompletem tekturowych skrzydeł strącających potem w czasie zabawy
wszelkie kieliszki i butelki ze stołów, a także z końskimi głowami
trzymanymi kurczowo pomiędzy udami, potem grupa
Martyrolog, udanie odtwarzająca z pieczołowitością
rzezie, pogromy, masakry, przegrane powstania i klęski
bitewne polskie, szczególnie specjalizująca się w spektakularnym
interpretowaniu stosów porżniętych i postrzelanych trupów,
potem trupa teatralna Polanki, odtwarzająca prasłowiańskie zajęcia


domowe, jak pranie i zmywanie za pomocą patyków, kamieni i siana,
suszenie i wirowanie za pomocą kijków i otoczaków, mydlenie
za pomocą grochu i inne. Następna, jak mówi Pic,
była grupa teatralna Oddech Drzew, wyspecjalizowana w spektaklach
ekologicznych, w których aktorzy po odpowiednio długiej rozgrzewce
fizyczno-duchowej osiągali stan łączności z naturą i swym ja głębokim,
by potem wejść w szeroko rozumianą interakcję z publicznością.
Po nich przybyły osoby świeckie i niezrzeszone,
jak na przykład rzekoma sąsiadka Zaciera, w mieście znana
pod przezwaniem Azja, ponieważ miała tatuaże –
siną barwą kłute akwarystyczne i ichtiologiczne symbole,
które pokazywała tylko wybranym („Czy chcesz zobaczyć moją małżę?”).
Przybyły także w dużej liczbie i osoby przebrane, w strojach
i maskach karnawałowych. Szczególne wzięcie miały stroje Indianek
(krótkie spódniczki ze skóry szopa pracza lub wersja ze słomy)
i kowbojów (kapelusz i plastikowy rewolwer). Poza tym Gruzin,
Kominiarz, Pielęgniarka i Szewc, Traktorzystka i Dzielnicowy,
Koń i Zakonnica, Żul (a nawet kilku), Fryzjerka i Fakir.
Jeszcze Krakowiacy, Górale, Księżniczka i Pokojówka,
Młynarka i Bibliotekarka. Przybyli także członkowie grupy Języki Bogów,
przebrani tak udanie, że do końca niemal nie udało się ich rozpoznać,
oprócz jednego Waldemara Trzypaskiego, którego zdradzała
nadmierna potliwość dłoni. Matacka twierdzi ponadto,
że na imprezie pojawił się w pewnym momencie także Prezes Mącicki,
przebrany za Biskupa lub Husarza, ale Szulerski uważa, że Biskup był
autentyczny, Mącickiego natomiast nigdy tam nie było.

Ijasz, Tomasz Różycki
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021