Milimetr od serca, tam się zatrzymał pocisk. Co takiego dodał
Zacier do swoich zajzajerów, że tak wszystkim posmakowało?
Tę odrobinę ziół, jak tłumaczył potem przed komisją?
Ten drobno zmielony szpinak przywieziony z Holandii miał
zaszkodzić nienawykłym do przetworzonej żywności obywatelom?
Następnego dnia, jak podają zgodnie Napieska i Szczur, większość
gości czuła się źle, a niektórzy nawet tak źle, że nigdy już od tamtej
pory nie poczuli się dobrze. Napieska miała torsje
i zwracała przez kolejne dwa dni, Matacka jeszcze do tego
„wymiotowała”, a Szachrajska nawet rzygała.
Edźka, nawet Edźka – choć ona czuła się w miarę
najlepiej – trochę haftowała, od czasu do czasu,
jak uspokoił Zacier. Co się stało? Czy sprawił to naprawdę,
jak mówią Myliński i Trzypaski, sam deser Zaciera, czy, jak powiada
Detravers, przesilenie letnie, wejście Saturna, czy nawet,
jak prorokuje w tym miejscu Zwodzińska, Nowa Kwarta
Podatkowa, influentia lunaria czy Obłok Oorta, a może jednak
troszkę nieudane ijasze – słowem, jak stwierdził Zacier:
do dupy, ale było warto.

Ijasz, Tomasz Różycki
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021