Share

kot anna arnoJeleński podziwiał „Kulturę”, ale był zdania, że Giedroyc nie powinien czynnie angażować się w politykę. Tymczasem Redaktor uważał się za poważnego gracza na politycznej scenie. Kiedy w 1959 roku „Twórczość” rozpisała konkurs na utwór literacki dotyczący milicji i służb bezpieczeństwa, „Kultura” ogłosiła kontrkonkurs, dla tych, którzy zetknęli się osobiście z MO i UB. Oburzony Czesław Miłosz pisał, że znęcanie się nad ludźmi nie powinno być przedmiotem literackiej zabawy, „Kultura” nie może się zniżać do takiego poziomu. Z kolei Iwaszkiewicz nie zasługuje na potępienie jako „niemal agent UB”. Jeleński był podobnego zdania: „Kultura” nie powinna atakować „Twórczości”, która jest najlepszym pismem literackim w Polsce. Mieroszewski tłumaczył Giedroyciowi: „Jeleński i Miłosz uważają, że «Kultura» nie ma co się bawić w politykę - tylko współpracować i pomagać. Im nasza pozycja byłaby bardziej dwuznaczna, mętna, niewyjaśniona - tym szykany przeciwko nam byłyby mniejsze i tym mielibyśmy większe możliwości w wysyłce książek, pism zachodnich etc. To jest ich punkt widzenia. W myśl tej filozofii należy unikać każdego zadrażnienia”.


W 1958 roku Jeleński skrytykował Giedroycia za przesadne wspieranie Marka Hłaski i wykorzystywanie go do celów politycznych. W lutym 1958 roku młody pisarz stawiał pierwsze kroki na emigracji - Giedroyc przygarnął go w Maisons-Laffitte i opublikował jego demaskatorskie Cmentarze. Przyznał również Hłasce nagrodę „Kultury”. Czesław Miłosz uważał, że to niebezpieczna prowokacja: Hłasko jest „neurasteniczny, mieszanka delikatności i brutalności. Zna tylko polską rzeczywistość, a talent nie wystarcza, aby życiowo dać sobie radę. „U Hłaski wszystko stoi na samym tylko talencie - ostrzegał Jerzy Stempowski - jest jak człowiek idący po linie nad próżnią”. Podobnie myślał Jeleński: „Świetny pisarz i niezwykły człowiek, ale kruchy, pijący, zupełnie nie ma talentu do języków. Dlatego, zamykając mu drogę powrotu do kraju, Giedroyc popełnia błąd taktyczny, który może zaszkodzić Hłasce i utrudnić innym krajowym pisarzom kontakty z «Kulturą»”. Giedroyc zdawał sobie sprawę, że Hłasko nie odnajdzie się za granicą: „Dopiero z rozmów z nim zrozumiałem tę potworną atmosferę w Polsce, w której ci młodzi się po prostu duszą” - pisał do Jerzego Stempowskiego. - „Te wszystkie smaczki, w które usiłuje go wprowadzić Kot Jeleński, napełniają go zdrową niechęcią”. Zofia Hertzowa przyjęła Jeleńskiego „z ordynarną awanturą”, po tym, jak bez uprzedzenia przygarnął Hłaskę na noc. Jeleński przyznawał w liście do matki, że autor Cmentarzy przypomina mu Rimbauda: „Mam dla niego bardzo ciepłe, dość głębokie uczucie”. Zdawał sobie jednak sprawę, że nie mógł mu pomóc: „Jest szalenie autodestrukcyjny, tyraniczny, wciąż operujący sentymentalnym szantażem”. Jesienią 1958 roku, kiedy Hłasko poprosił o azyl w Niemczech, Adam Schaff kąśliwie gratulował Jeleńskiemu: „Uważałem go [Hłaskę] zawsze moralnie za zgniłka, ale to «wybranie wolności» właśnie u Niemców zaskoczyło nawet mnie. Szmatą moralną to on był i jest, ale to przekreślenie pisania - nie ma Pan chyba wątpliwości, że tam będzie on już tylko szmatą - jest wyraźną zasługą Panów. Nie wiem, czyście to zamierzali, nie chciałbym Was o to posądzać, ale zrobiliście temu człowiekowi straszliwą krzywdę. Zniszczyliście go dla jakiejś gierki politycznej. Co do tego wszyscy są w kraju zgodni”.
To nie jedyny wypadek, kiedy Jeleński radził Redaktorowi zachować ostrożność, nie drażnić wroga. Czasami lepiej nie powiedzieć wszystkiego, przede wszystkim nie urazić Sowietów, bo to utrudnia sytuację Polaków w kraju.

Kot. Opowieść o Konstantym A. Jeleńskim, Anna Arno
Wyd. Iskry, Warszawa, 2020

kot anna arno