Muzyki żałobne Juana Gelmana
Po urodzeniu ważyłem 5,5 kilo / spędziłaś 36 godzin na twardym łóżku szpitalnym, zanim wydarłaś mnie na świat / trzymałaś mnie cały ten czas, jaki twoje ciało mogło mnie pomieścić / dobrze ci było ze mną w środku? / nie byłem ci źródłem szałów, palpitacji, ciosów, lęków, nienawiści, służebności? / dobrze nam było, tak złączonym, ja w tobie pływając na ślepo? / co wówczas mi mówiłaś z cichą mocą, która już potem nigdy nie zniknęła? / musiałem być bardzo szczęśliwy wewnątrz ciebie / pewnie chciałem nigdy stamtąd nie wychodzić / wyrzuciłaś mnie a to co wyrzucone wyrzuciło ciebie /
To są upiory, które prześladują mnie właśnie dziś / w moim wieku / jak kiedy pływałem w twych wodach? / stąd się bierze ta moja ślepota, powolność, z jaką się dowiaduję, jakbym nie chciał, jakby najważniejsza wciąż była ciemność, którą na mnie spuściło twoje łono czy dom? / mrok o ogromnej miękkości? gdzie daleki blask nie karze światem kamieniem ani bólem? to życie z zamkniętymi oczami? dlaczego piszę wiersze? żeby powrócić do łona, w którym rodzą się wszystkie słowa? / po wątłej nici? / poezja jest imitacją ciebie?
Juan Gelman z tomu Carta a mi madre (1984-87)
Muzyki żałobne Juana Gelmana, Zeszyty Literackie Nr 123
W jaskini u Platona
Gdyby ktoś miał rozum toby pamiętał, że dwojakie bywają zaburzenia w oczach. Jedne u tych, którzy się ze światła do ciemności przenoszą, drugie u tych, co z ciemności w światło. Więc gdyby wiedział, że to samo dzieje się i z duszą, to kiedykolwiekby widział, że się któraś miesza i nie może niczego dojrzeć, nie śmiałby się głupio, tylko by się zastanowił, czy ona wraca z życia w większej jasności i teraz ulega zaćmie, czy też z większej ciemnoty weszła w większą jasność i zbytni blask ją olśnieniem napełnia - wtedy by jej stan i jej życie uważał za szczęście, a litowałby się nad tamtą. A gdyby się śmiał i zniej, to mniej śmieszny byłby jego śmiech nad nią niż pod adresem tamtej, która z góry, ze światła przychodzi.
PLATON, "PAŃSTWO", Przekład Władysław Witwicki