spiew wahadlaJedynym narzędziem, jakim dysponuje człowiek w zmaganiach z czasem, jest pamięć; i właśnie ta jedyna w swoim rodzaju, zmysłowa, historyczna pamięć Kawafisa odróżnia go tak bardzo od innych. Mechanizm miłości zakłada pewien rodzaj pomostu między sferą zmysłów i sferą ducha, prowadzącego niekiedy aż do ubóstwienia; idea życia przyszłego jest ukryta nic tylko w naszych związkach, lecz także w naszych rozstaniach. Dość to paradoksalne, że wiersze Kawafisa, kiedy mówią o tej helleńskiej „specjalnej miłości” i dotykają en possant konwencjonalnych rozmyślań i tęsknot, są próbami - czy raczej uświadomioną niemożnością - wskrzeszenia niegdyś kochanych cieni. Lub: fotografiami.

Krytycy Kawafisa skłonni są jakby obłaskawiać tę jego perspektywę, biorąc jego brak nadziei za obojętność, jego absurdalność za ironię. Poezja miłosna Kawafisa jest nie „tragiczna”, lecz przerażająca, bo podczas gdy tragedia ma do czynienia z fait accompli, przerażenie jest wytworem wyobraźni (bez względu na to, gdzie skierowanej, ku przyszłości czy ku przeszłości). Jego poczucie straty jest o wiele silniejsze niż poczucie zysku, po prostu dlatego, że rozłąka jest o wiele trwalszym przeżyciem niż przebywanie razem. Wydaje się niemal, że Kawafis był bardziej zmysłowy na papierze niż w życiu - gdzie samo tylko poczucie winy i zahamowania psychiczne dostarczają silnych hamulców. Takie wiersze jak Zanim czas ich odmienił czy Rzeczy ukryte całkowitym odwróceniem formuły Susan Sontag „Życie jest filmem; śmierć jest fotografią”. Mówiąc inaczej, hedonistyczne odchylenie Kawafisa, jeśli w ogóle istnieje, samo ulega odchyleniu pod wpływem jego poczucia historii, ponieważ historia, między innymi, zakłada nieodwracalność W przeciwnym razie, gdyby historyczne wiersze Kawafisa nie były hedonistycznie odchylone, przekształciłyby się w zwykłe anegdoty.

Jednym z najlepszych przykładów tej dwojakiej techniki jest poemat o Cezarionie, piętnastoletnim synu Kleopatry i nominalnie ostatnim królu Egiptu, straconym przez Rzymian w „podbitej Aleksandrii” z rozkazu Oktawiana. Natknąwszy się pewnego wieczoru na imię Cezariona w jakiejś książce historycznej, narrator zaczyna fantazjować na temat tego młodziutkiego chłopca i „kształtuje go swobodnie” w myślach, „tak całkowicie”, że pod koniec poematu, gdy Cezarion umiera, postrzegamy jego egzekucję nieomal jako gwałt. A wtedy słowa „podbita Aleksandria” uzyskują dodatkowy wymiar: dręczącego uświadomienia sobie straty osobistej.

Nie tyle łącząc, co zrównując zmysłowość z historią, Kawafis opowiada swoim czytelnikom (i sobie) klasyczną grecką baśń o Erosie, władcy świata. W ustach Kawafisa brzmi ona przekonywająco, tym bardziej że w swoich historycznych wierszach jest tak bardzo zaabsorbowany upadkiem świata helleńskiego - sytuacją, którą on, jako jednostka, odzwierciedla w miniaturze lub w lustrach. Jak gdyby niezdolny do precyzji w obchodzeniu się z miniaturą, Kawafis konstruuje dla nas w dużej skali model Aleksandrii i sąsiadującego z nią świata greckiego. Jest to fresk - a jeśli wydaje się nam fragmentaryczny, to częściowo dlatego, że jest odbiciem swego twórcy, ale głównie dlatego, że świat helleński u schyłku swych dziejów był rozdrobniony zarówno pod względem politycznym, jak kulturalnym. Po śmierci Aleksandra Wielkiego zaczął się kruszyć, a wojny, drobne utarczki i tym podobne wydarzenia rozdzierały go przez całe stulecia, podobnie jak sprzeczności rozdzierają umysł człowieka. Jedyną siłą jednoczącą te pstre, kosmopolityczne elementy była magna lingua Graeciae; Kawafis mógł powiedzieć to samo o swoim życiu. I być może najswobodniejsze tony w poezji Kawafisa słyszymy w chwilach, gdy głosem pełnym głębokiej, namiętnej fascynacji wymienia uroki helleńskiego stylu życia – hedonizm, sztukę, filozofię sofistów, a „zwłaszcza nasz wielki język grecki”.

Josif Brodski

Josif Brodski, Śpiew wahadła
Wyd. Zeszyty Literackie, Warszawa 2014