ALEKSANDRIA WIECZNAZanim z tego miasta, przez które wędrowaliśmy z Teokrytem i dwiema elegantkami, odejdziemy do innych regionów, trzeba Aleksandrię pożegnać godnie, a w tym obrzędzie będzie nam towarzyszyć i Kawafis i Marek Antoniusz. Najpierw zaś niech się tu odezwie jeszcze jedni grecki wiersz ocalony w Egipcie, a raczej cykl strof, odczytany przez uczonych z przetrwałego w tamtejszym piasku, podartego niestety, papirusu. Strofy prowadzą nas w czasy jednak późniejsze, pochodzą być może z I wieku przed Chrystusem. A więc są bliskie tej epoce właśnie, w której teraz mamy głównie przebywać i w której też mamy uczcić Aleksandrię naszym pełnym miłości pożegnaniem - ach, pożegnaniem nie na zawsze. Strofy są biesiadne, a przy tym dziwne i, jak myślę, piękne.
[...] ani nie próbuj krzywdzić, ani się nie mścij za krzywdę,
Unikaj zabójstwa i walki, powstrzymuj się od kłótni,
A ból twój będzie krótki i nie zaznasz już po nim żalu.
Graj mi na flecie.
Widziałeś wiosnę, zimę, lato. One są zawsze.
Samo słońce spoczęło, noc objęła, co jej się należy.
Nie trudź się badaniem, skąd pora słoneczna, skąd deszcze.
Raczej pomyśl, gdzie kupić wonny olejek i wieńce.
Graj mi na flecie.
Niechbym miał trzy żywe krynice miodu, pięć mlekiem
Tryskających, dziesięć zdrojów wina, dwanaście olejku,
Dwa źródła wody krynicznej, trzy śnieżyście zimnej,
A przy każdym zdroju niechby chłopiec był i dziewczyna.
Graj mi na flecie.
Dla mnie lidyjski flet, lidyjskiej ton liry, frygijska
Trzcina, dla mnie się bębna wołowa skóra mozoli.
Kocham ich wtór, będę śpiewał, dopóki żyję, a kiedy
Umrę, flet mi pod głowę połóżcie, a u nóg lirę.
Graj mi na flecie.
Któż dziś czy dawniej odkrył miarę bogactwa i biedy?
Powiedz: kto wyliczył, ile potrzeba nam złota?
Teraz każdy majętny chce jeszcze więcej pieniędzy
I w zamożności nieszczęsny męczy się tak jak nędzarz.
Graj mi na flecie.
Gdy widzisz zwłoki lub idziesz wśród niemych grobów, patrzysz
W lustro wspólnej doli. Tych cóż innego czekało?
Czas to pożyczka. Kto ci dał żyć, wierzycielem jest twardym.
Zechce, to powie: oddaj. I choćbyś płakał, płacisz.
Graj mi na flecie.
Kserkses król, on powiadał, że z Zeusem wszechświat dzieli,
A opuszczony, fale lemnijskie ciął jednym sterem.
Możny był Midas, trzykroć był szczęśliwy Kinyras,
Lecz kto, do Hadesu idąc, w ręce ściskał więcej niż obol?
Graj mi na flecie.
Powtórzy to w niejednej odzie Horacy, a po nim Jan Kochanowski, jeszcze zaś później, znowu w greckim Egipcie, w Aleksandrii, Konstandinos Kawafis, jak w wierszu U kresu (z roku 1911):
Wśród lęków i podejrzeń,
z zamętem w myślach, z trwogą w oczach,
rozpaczliwie szukamy jakichkolwiek sposobów,
aby uniknąć oczywistej grozy,
która jest tuż przed nami.
A jednak się mylimy: nie ma jej na naszej drodze.
Wieści kłamały
(a może ich nie było albośmy ich nie pojęli).
Zupełnie inna klęska, nigdy nie przeczuwana,
nagle jak burza na nas spada
i nie przygotowanych - a czasu już brak - zagarnia.
Zygmunt Kubiak, Literatura Greków i Rzymian

