Dopiero przed zimą widać,
gdzie który ptak miał gniazdo.
Jacek Podsiadło

Dopiero przed zimą widać,
gdzie który ptak miał gniazdo.
Jacek Podsiadło
I cóż zdobędę, gdy osiągnę tyle? Sen, tchnienie szału, które wyszumiało. Któż tydzień płacze, by móc śmiać się chwilę, lub wieczność sprzeda za igraszkę małą?
W. Shakespeare
Skąd bierze się moja pokora? A stąd, że zasiadam do stawiania znaczków na papierze w nadziei, że coś wyrażę, umiem na tym spędzać całe dnie, ale kiedy postawię kropkę, widzę, że nie wyraziłem nic. Chciałbym siebie uważać za geniusza, to jednak niezbyt się udaje. Co prawda nie wiem, gdzie są geniusze literatury, którym mógłbym zazdrościć. Ci dawni są schwytani przez obyczaj i styl swoich czasów, ci nowi poruszają się z trudem w przezroczystej patoce, która już zastyga. A ja ciągle z moim nienasyceniem, jak w tej chwili, kiedy podchodzę do okna, widzę wieżę z zegarem, w dole śnieg na trawnikach campusu Ann Arbor, przechodzącą po ścieżce dziewczynę i samo już to, bycie tu, przy tym oknie, w chwili takiej jak każda inna, to znaczy niepowtarzalnej, z bielą śniegu i ruchem nóg oglądanym z wysoka, wystarcza, żeby mnie wpędzić w lament nad niewystarczalnością języka.
Z tomu „Nieobjęta ziemia” Czesława Miłosza
Odwiedza nas 75 gości oraz 0 użytkowników.