Ewa już wyjechała, Mirek układa plany
antyatomowych akcji. Pijemy dużo herbaty
i dużo rozmawiamy, warunki są polowe.
Dobrze jest być w tym, co się właśnie robi:
krojąc w cieniutkie plasterki potężny ząb czosnku,
mieszając makaron z keczupem, dosypując pieprzu,
karmiąc z progu gołębie resztkami żółtego sera.
Walka idzie na ostrą broń, pazury i dzioby.
Pies poszczekuje zachowując umiar, zaglądam w słońce,
spłoszone kichnięciem ptaki podnoszą tuman kurzu,
przyjdzie czas i na nas.
89.07.24
Jacek Podsiadło
