Panie Lasu
Grecka „pogoda ducha”, „obiektywność”, „realizm”, „dystans” (chociaż tego ostatniego słowa nie używa się zwykle w jego powszechnym znaczeniu) wobec ludzkich wydarzeń nie są oczywiście sprawą „świadomości”, „wiedzy” ani darem natury. Są zdobyczą ethosu greckiego, a szczególnie greckiej kultury i cywilizacji. A przez „cywilizację” należy rozumieć wpływ kultury na (mimo wszystko) mniejszość.

 
Z drugiej strony jednak ten ethos w pewien sposób musi być zgodny z wiekowym doświadczeniem życia i z powszechną mądrością dogłębnie przyswojoną, choć niejednoznaczną, a nawet sprzeczną z zachowaniem „ludu” w wielu okolicznościach. Gdyby nie istniała niezgodność między „tradycją” (szlachetną) a bieżącym zachowaniem, przestrogi poetów i filozofów nie byłyby zrozumiałe. A w szczególności nie byłyby zrozumiałe nalegania Ajschylosa na przestrzeganie „praw Zeusa” ani przestrogi Sofoklesa (i Herodota) dotyczące zmienności losów ludzkich, ani niewzruszona racjonalność, z jaką Tukidydes opowiada o najzgubniejszej ze wszystkich dotychczasowych narodowych katastrof.
 
Jeżeli jednak chce się zwrócić uwagę na to, co po części arbitralnie (gdyż chodzi tu o fakt historyczny, a nie o proces myślowy) można nazwać „esencją” greckiego ethosu, tej greckiej zdolności do kontemplacji ze stosowną pogodą ducha, która zresztą nigdy (u najwybitniejszych poetów, historyków i myślicieli) nie jest pozbawiona emocji i zaangażowania, nigdy nie staje się czymś w rodzaju rzymskiej ratio - jeśli więc poszukuje się takiej „esencji”, należy przede wszystkim uwzględnić stałe poczucie Greków, że - wyrażając to z pewną afektacją - kondycja ludzi śmiertelnych jest kondycją graniczną. Znaczy to, że człowiek, niezależnie od położenia, w jakim się znajduje, jest nieustannie wydawany na ciosy Bogów, że prawa Mojry zawsze ciążą nad nim, aby wytyczać niezmiennie i nieubłaganie bieg jego losu. To poczucie daje człowiekowi głęboką świadomość ulotności, to znaczy, z jednej strony, bezcennej wartości życia i absolutnej różnicy oddzielającej jego życie, bios, od istnienia zwierzęcego, zoe, a z drugiej - nietrwałości życia jednostkowego, a zarazem niezmiennej wagi tego wszystkiego, co wiąże i scala jednostkę z życiem wspólnoty.
Bezstronność, „spokój ducha”, zdolność niewzruszonego widzenia kolei ludzkiego losu, jak widzi się „przedmioty” w naturze, umieszczone w trójwymiarowej przestrzeni i podporządkowane, by tak rzec, własnej geometrii (tej samej, którą Simone Weil nazywa „geometrią postępowania moralnego” i uznaje za najważniejszą zdobycz cywilizacji greckiej), taka bezstronność i „spokój ducha” wywodzą się zatem głównie z najprostszego greckiego stwierdzenia: „Człowiek jest śmiertelny”. Na tym właśnie zasadza się kres ludzkiej kondycji - a także jej godność - nie może zresztą się zasadzać na niczym innym. Ani na zaszczytach, ani na bogactwie, ani na władzy, te bowiem są darami tyche - przychodzą i odchodzą, jak powiada Sofokles.
 
Ten kres kondycji stoi u podstaw poczucia równości ludzi, wszystkich istot ludzkich, równości, której głębi nie zdołał oddać żaden Rousseau. O tyle głębszej, że jest ona przede wszystkim czymś najzwyczajniej kontemplacyjnym, czystą theorią, nie wynika z niej żaden nakaz „moralny”, jest więc tożsama z przyzwoleniem (które zresztą też jest „teoretyczne”, gdyż a priori nie osądza poglądów ani zachowania) na okrucieństwo, a nawet bestialstwo, jak o tym po wsze czasy świadczy zapalczywy gniew Achillesa, najpierw wobec Hektora, a potem wobec jego zwłok.
 
Jest tożsama z akceptacją faktu okrucieństwa i zła jako faktów ludzkich, przed którymi nie można się uchronić i wobec których nie na wiele się zdają przestrogi filozoficzno-moralne. Grecka bezstronność i jasność ducha dają jednak równocześnie podstawę tej cnocie najwyższej miary, także wywodzącej się z Grecji, która zawsze pozwala człowiekowi widzieć w nieprzyjacielu istotę taką samą jak on, a nawet „siebie samego”, tyle że w sytuacji „innej”. Skazuje się nieprzyjaciela na okrutny los, ponieważ z takim samym losem godzi się też dla siebie. Z tych samych powodów sąd, jaki wydaje się o czynach nieprzyjaciół, stosuje się również do czynów własnych. Rozumie to w końcu Achilles, kiedy łączy się w swym cierpieniu z cierpieniem Priama i kiedy los Hektora jawi mu się jako identyczny z jego własnym losem; a złączywszy swoją udrękę z udręką Priama, zaprasza go na ucztę żałobną i przystaje na zawieszenie broni, o które Priam przybył go prosić, by móc wyprawić synowi uroczysty pogrzeb.
 
Czyż nasza „litość”, nasze „człowieczeństwo”, nasza rzekoma troska o każdą istotę ludzką w mniejszym stopniu spustoszyła ziemię, niż uczynili to Grecy, i czyż przysporzyła mniej cierpień?
Sławetne potępienie hybris wywodzi się z tych samych najgłębszych korzeni: z poczucia śmiertelności. Śmiertelność bowiem zakłada fakt ludzkich granic - a granice ideę „wyznaczonej nam cząstki”, ta idea zaś - przestrogę, by poza nią nie wykraczać, ponieważ jest to święta zasada, która bywa oczywista w sytuacjach codziennych i w sytuacjach ważnych, choć jest jednocześnie do głębi niepojęta, narzucona przez „inną” wolę - znajduje się poza wszelką sprawiedliwością zwyczajnie ludzką, a jednak nieuchronnie odpowiada bezstronnemu obrazowi kosmosu, który nie podporządkowuje się życzeniom ludzi, lecz prawom wyższym i w tym, co dotyczy losu człowieka, nie jego natury, nieprzeniknionym (XXII, 13-14).
 
Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015

***

W zrujnowanej wsi zagubionej gdzieś pośród bagien Velen znajduje się mała chatka kryjąca pewną tajemnicę... To tam okoliczna ludność czci Panie Lasu - tajemnicze istoty roztaczające swą władzę nad tą częścią krainy. Tworząc to dziwne sanktuarium, staraliśmy się, by jego wygląd wzmagał atmosferę niepokoju i nieco nierzeczywistego charakteru tej lokacji. Wnętrze jednej z niepozornych, na wpół rozpadających się chat zostało przerobione na swojego rodzaju kaplicę. Oświetlona blaskiem dziesiątek świec, kaganków i ogarków, przyozdobiona ludzkimi i zwierzęcymi czaszkami stanowi dziwny i dość niepokojący widok. Centralną częścią pomieszczenia jest utkany z ludzkich włosów gobelin, przedstawiający trzy piękne niewiasty. To za jego pośrednictwem można skontaktować się z otaczanymi czcią i lękiem władczyniami bagien.