Ten marsz z 11 listopada to Hitlerjugend po prostu. Mało mówi się o ikonografii tego ostatniego marszu. Jedna rzecz to hasła, ale te płonące pochodnie w nocy? Kiedy idzie duża demonstracja, powiedzmy KOD, to jest zupełnie inna, inteligentna, roześmiana. A ci z pochodniami, w nocy, ponury, dymiący tłum, który można skierować w każdą stronę. Ikonograficznie to cytat z historii XX wieku, obraz należący do faszyzmu, nie da się tego inaczej zinterpretować. A że tam szła też mama z dzieckiem, to doprawdy niczego nie zmienia. Współczuję dziecku.

Adam Zagajewski
09.12.2017, Gazeta Wyborcza

***

Jest bowiem pewnikiem najtrwalszym spośród wszyst'kich pewników politycznych i prawdą, której niezawodność została stokrotnie wypróbowana na przestrzeni 40 wieków ludzkiej cywilizacji, że narody skłócone i uzbrojone do walki wewnętrznej w broń insynuacji, oszczerstwa i złej woli, których linię podziału stanowią nazwiska małych i rozdętych ambicją ludzi, których najwyższym gatunkiem radości jest klęska ich wewnętrznych przeciwników, które ponad elementy pozytywne przenoszą zawsze hasła negacji i bojkotu, które zatraciły zdolność zapominania błędów przeszłości, a nie dostrzegają własnych, narodowych osiągnięć i zdobyczy w teraźniejszości - że takie narody nie mogą liczyć w przyszłości na nic innego, jak tylko na druzgocącą klęskę i podeptanie ich wolności i ich honoru.

Eugeniusz Kwiatkowski

 

 

Warszawa, 07-08.12.2017 >>>