Konteksty



Tak brzmią perswazje dla opinii publicznej, do opinii partyjnej mówi się otwarcie o walce z kontrrewolucją. Zabawni ludzie! Przypominać Polakom, którzy tyle dziesięcioleci walczyli o swe państwo, że jest ono wartością, to doprawdy zbędna gorliwość. Ale mowa tu o własnym państwie, suwerennym podmiocie, państwie ludu rządzonym przez lud w interesie ludu. I mowa tu o państwie, którego dobrodziejstwo wynika z faktu, iż jest ono ostoją prawa. Gdy władza w państwie została skonfiskowana przez szajkę gangsterów, która narzuca swą wolę narodowi, to postawa „państwowotwórcza” jest zwyczajnym udziałem w przestępstwie kryminalnym. Opór wobec takiego „państwa” jest naturalny, a obywatelskie nieposłuszeństwo staje się jedyną postawą godną społecznego szacunku.


W bibliotece duszno... Nie, nie umiem niczego przywołać, nie chcę niczego zapisywać. Wszystko jest jedyne i przepada na zawsze. Poeta powiada: „Masz mało czasu, trzeba dać świadectwo”. Jakie świadectwo? I czy rzeczywiście jest ono potrzebne? A czasu istotnie mam mało. Co dzień wsłuchuję się w siebie jak więzień, który o świcie boi się usłyszeć na korytarzu kroki strażników, księdza, prokuratora, naczelnika więzienia... Ale lęk daje się obłaskawić: „Świat jest teatrem - powiada Marek Aureliusz - ludzie aktorami wyznaczonymi do odegrania skromnej zazwyczaj roli. Nie należy buntować się i lękać śmierci, która mieści się w naturalnym porządku świata”.



Podróżowanie w kosmos się zaczyna
zwyczajnie: rankiem znajdujesz w gazecie
wiadomość, że prezydent w nocy wreszcie
podpisał prawo i że już za chwilę
rozpocznie się dla ciebie odliczanie:
najpierw kilka donosów, dwa wezwania

w celu złożenia wyjaśnień, rutyna.
Potem kolejne, do zwolnienia z pracy.
Podwyżka opłat i nieznani sprawcy
niszczą samochód, mażą drzwi. Ta mina
sąsiada, gdy przyjdą. Nawet nie zdążysz
powiedzieć dzieciom, że to podróż w kosmos.

Tomasz Różycki

Znalezione w: Zeszyty Literackie Nr 141, wiosna 2018
Na zdjęciu: Czarny Piątek w stolicy, 23.03.2018 (fot. OKO.press)


Biolog Stroński przyniósł w 1939 roku do klasy przewiązaną recepturką wiązkę patyczków:
- Zajączyński! (to był jeden z najsilniejszych z nas), złamiesz to?
Pokłada się ze śmiechu, patrząc na fioletowego z wysiłku i ze złości Jasia.
- A ty, Michotek?
-Ta, nieee, no, panie psooorze, jak ten byk nie dał rady...
- A to takie łatwe. - Wyjmując kolejno patyczek za patyczkiem łamał je i rzucał na podłogę. - I tak jest - powiedział (...) - i tak właśnie jest z narodem; każdego z nas oddzielnie można uo-tak! uo-tak! uo-tak! - z niezrozumiałym dla nas zapamiętaniem łamał Bogu ducha winne patyczki, stosik rósł - ali naród... to jest... to jest... - (czemuż on się u diabła tak zacietrzewił?) podniósł wiązkę, rzucił ją na katedrę, był blady - żadna franca mu ni pudoła...!

J. Michotek, „Tylko we Lwowie”. Znalezione w: Andrzej Franaszek, Herbert i niepokój. Biografia I; Wydawnictwo Znak, Kraków 2018

Na zdjęciu: wiec antyfaszystowski. Gdańsk, 21.04.2018.

Godność

Można, oczywiście, utracić godność, nie tracąc rozumu, a z rozumem - zdolności do ironii; można więc umrzeć bez godnośni w konwulsjach bezsilnego śmiechu. Żyć w godności natomiast nie jest sprawą śmieszną ani niekłopotliwą.

Leszek Kołakowski

Czas ciekawy, czas niespokojny, cz. II.
Z Leszkiem Kołakowskim rozmawiał Zbigniew Mentzel

Triada

Czymś, co przywiązuje nas do świata, uczy nas nawyku istnienia, dzięki któremu możemy obłaskawić świat. Słowo, pamięć i wyobraźnia, które są najcenniejszymi elementami kultury, tworzą triadę, której zawdzięczamy nasze człowieczeństwo.

W środku jesteśmy baśnią, Wiesław Myśliwski
Wydawnictwo Znak, 2022

Odwiedza nas 28 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony