Byłoby niemożliwe znosić życie, to znaczy byłoby niemożliwe, żeby życie oparło się śmierci, gdyby wszystkim, co zostało nam dane, była tylko chwila bieżąca, a bezładne następowanie chwil po sobie było naszą jedyną rzeczywistością.


Żeby istnienie stało się faktem - a gdy już zniknie, żeby można było przynajmniej uznać, że jednak istniało - musi być zakorzenione w przeszłości, dziać się w teraźniejszości i kryć w sobie nadzieję, że będzie w dalszym ciągu trwało w przyszłości. A wobec tego teraźniejszość nie sprowadza się tylko do przepadania kolejnych chwil. A wobec tego w tym, co właśnie trwa, istotna jest kontynuacja tego, co było, oraz to, co zostanie przekazane temu, co ma nastąpić. I tak oto w pewien sposób - przynajmniej zgodnie z wyobrażeniem i poglądami żyjących ludzi - istnienie nie tyle nawet pokonuje czas (takiego wyczynu nie mogłoby dokonać), co sprowadza się do samego siebie, a skoro sprowadza się do samego siebie, czas nie jest już jego istotą, lecz wymiarem - podobnie jak przestrzeń (XII, 18).

Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015