Całe zło i wszystkie nieszczęścia naszego czasu, niezliczone udręki przecierpiane przez niezmierną liczbę ludzi i przez człowieczeństwo w nich zawarte, a także daremne pasje polityczne (rozbudzone urazy i chęć odwetu, nie zaś dążenie do przywrócenia sprawiedliwości) skłaniają - lub powinny skłaniać - do zbudowania w sobie ufności do tego wszystkiego, co tkwi poza biegiem dni, poza nurtem czasu, poza ciągiem przyjemności i przykrości, poza uwikłaniem w fakty, materię czy w doznania zmysłowe.
Ale ludzi zdolnych odczuć w sobie tego rodzaju ufność jest nieuchronnie niewielu. A większość - nawet większość spośród tych, którzy z myślenia uczynili swoje rzemiosło -zdolna jest tylko obwiniać tych niewielu o mglistą i jałową obojętność wobec tego pasma dni i nocy, które wciąż po sobie następują i kolejno nawzajem się unicestwiają. Taką ufność jednak buduje się w sobie nie po to, by uciec (bo wszelka ucieczka to przecież tyle, co dryfowanie z nurtem płynącego czasu), ale żeby dzień po dniu umieć życiu sprostać, żeby je zmieniać w życie zrozumiałe, znośne i znaczące. Słowem, żeby stawiać czoło „złemu duchowi”, a nie biernie mu ulegać (IX, 11).

Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015