Umieć „trwać” to na pewno świadectwo przebiegłości, rozwagi, uporu i zdolności do kumulowania sił. Właśnie za to podziwiamy Rzymian, Kościół katolicki i Imperium Brytyjskie.

Jeżeli jednak chce się sprawić, byśmy wierzyli - jak to się od pewnego czasu dzieje - że zdolność trwania przez lata i stulecia, czyli zdolność gromadzenia, utrzymywania i pomnażania siły materialnej, miałaby być świadectwem prawdy czy dobroci samej reguły, którą dana instytucja uosabia, to wtedy należy się temu kategorycznie przeciwstawić, bo trwałość tej czy innej instytucji nie ma absolutnie nic wspólnego z jej „dobrocią”.

Trzeba też dodać, że to wcale nie niezmącona trwałość, ale zmienna nietrwałość jest właściwością ludzką par excellence, i że to ona przypada nam w udziale, a tamta nie ma z nami nic wspólnego.

Czy przychodzi nam żyć, czy umrzeć, nie ma to żadnego znaczenia - oto przy czym trzeba się upierać. Ważne jest, byśmy zachowali własną tożsamość, byśmy żyli, trzymając się trwale tego, czym jesteśmy, i umarli takimi, jacy byliśmy.

Co do woli przeżycia za wszelką cenę, można na nią zawsze liczyć zarówno w wypadku instytucji, jak i w wypadku jednostki, ale nie ma w tym nic szczególnie godnego podziwu, a przede wszystkim nic szczególnie znaczącego (XXX, 2).

Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015