„Problemem jest nie tyle nikczemność ludzi złych, co letniość ludzi dobrych” - mówi Max Frisch.
To sąd bardzo trafny: problemem być może wcale nie jest nikczemność złych, zwłaszcza jeśli bierze się pod uwagę nikczemność współczesną, powodowaną przez państwo, gdyż wynika ona z sytuacji, dotyczy jednostek, które dają się wciągnąć w określoną sytuację, a potem mogą już w niej czynić tylko zło.
Natomiast problemem prawdziwie poważnym jest mierność tak zwanych ludzi poczciwych, ponieważ są obojętni i na dobro, i na zło.
A przecież z obojętności płynie zło dzisiejsze, z nieuświadamiania sobie, co jest złem, albo z unieważniania zła za pośrednictwem jakiejś wyższej instancji: Państwa, Rewolucji, Ojczyzny i tym podobnych. Złem jest uciskanie słabych, ale przestaje być złem, gdy nie uznaje się różnicy między uciskiem a wolnością, między słabymi a silnymi. Złem jest zadawanie człowiekowi cierpienia, ale złem być przestaje, gdy Wyższe Racje domagają się, żeby cierpiało wielu.
Aby dojść do takich wniosków, trzeba przyjąć mierność za regułę, trzeba uznać siebie i innych „przeciętnych ludzi” za podległych wyższej konieczności - za pozbawionych prawa wydawania własnego sądu o siłach, które niszczą świat (XIII, 8).

Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015