
Inflacja słowa drukowanego spowodowana jest, zapewne, wykładniczym wzrostem liczby piszących, ale w równej mierze ? polityką edytorską. Dziecięctwem naszej cywilizacji był stan, w którym czytać i pisać umiały tylko osoby wybrane, rzetelnie wykształcone, i podobne kryterium działało też po wynalezieniu druku, a jeśli nawet wydawano dzieła głupców (czego uniknąć całkowicie chyba niepodobna), to ich ogólna liczba nie była astronomiczna jak dzisiaj. Obecnie w zalewie tandety tonąć muszą publikacje cenne, ponieważ łatwiej jest odnaleźć książkę wartościową wśród dziesięciu kiepskich aniżeli ich tysiąc w milionie. Nadto nieuchronne staje się zjawisko pseudoplagiatu ? mimowolnego powtarzania cudzych a nieznanych myśli.
Stanisław Lem, Głos Pana
Może dlatego w nocy myśli się inaczej, może dlatego wielu pisze nocą, że wtedy ustaje ta wielka działalność ogólna i powszechna, i można spokojniej zostać ze swoją własną. Żadne oddzielenie się kotarami i sztuczne światła tu nie oszukają, wierzę w coś, co przenika, co jest obecne, chociaż tego nie widać ani nie słychać. W dzień świat jest wielką kawiarnią pełną ludzi, w nocy tą samą, tylko taką, w której tylko jeden stolik jest zajęty – mój właśnie. Jak miło jest pomyśleć, że tyle energii jest w tej chwili zablokowanej, że tyle sił jest wyłączonych, zawieszonych. Robi się wtedy trochę przestronniej, a o przestronność jest coraz trudniej. Kto wie, czy nawet ulice w Bombaju, podobno nocą pokryte dokładnie ciałami śpiących, nie są całkiem bezludne nocą, a owe ciała nie włączają się do ogólnego bezludnego krajobrazu, jako element taki jak drzewa czy skały
04.02.1966
Dziennik tom 1 (1962-1969), Sławomir Mrożek
Odwiedza nas 93 gości oraz 0 użytkowników.