„Starsza o rok, szczupła, niewysoka, z ciemnymi włosami i oliwkową, niemal hinduską cerą, nie była wielką pięknością (…). Potomkini polskich Żydów (jej ojciec na początku stulecia wyemigrował z Wilna do Szwajcarii), razem z Hannah Arendt (której zresztą przedstawi Miłosza) studentka Karla Jaspera, antykomunistyczna socjalistka”. Związała się z Miłoszem w wyjątkowo trudnym dla niego czasie po zerwaniu z Polską komunistyczną. Była jego kochanką, partnerką do dyskusji, pomagała zaistnieć na Zachodzie. Miłosz po latach pisał o niej: „Była prostolinijna, ostra, fanatyczna, niezdolna do dyplomatycznych taktyk i kompromisów (…) I niestety, Jeanne była skazana na samotność, bo wszyscy jej się bali. To powietrze było tak moralnie czyste, że nie do oddychania. Jakże ja, pokrętny, chwiejny i w moim mniemaniu raczej brudas, mogłem w nim wytrzymać?”.


(…)
„Chciałabym bardzo, żeby Bóg Ojciec był podobny do Stanisława Vincenza. Czułabym się bezpiecznie wszędzie, a nie tylko w jego domu, gdzie sypiałam mocniej niż gdziekolwiek indziej” – powie po wielu latach Jeanne Hersch, filozofka, która do kamiennej chaty w La Combe trafiła dzięki Czesławowi Miłoszowi. Ich znajomość, wzajemna intelektualna fascynacja, szybko przerodziła się w burzliwy związek, przez poetę – przy całym szacunku, którym darzył kochankę – traktowany najwyraźniej dość instrumentalnie: jako jeszcze jedno antidotum na depresję. „Nie mogę egzystować bez Jeanne z tej prostej przyczyny, że potrzebuje jej jako garde-malade albo jak dziecko, które boi się w ciemnym pokoju – wyjaśniał Vincenzowi. – Teraz byłem sam przez kilka dni zaledwie, a jestem już w stanie bardzo złym. Jak takie rzeczy można normalnym ludziom wytłumaczyć? Czy to nie jest fantastyczne i nieprawdopodobne? Tak jednak jest. Nie mogę być sam. Wewnątrz mnie zaczynają się odprawiać takie sprawy, nad którymi nie mam zupełnie kontroli”. Z początku romans przyniósł rzeczywiście uspokojenie i oparcie, wkrótce jednak zmienił się w jeszcze jedną psychomachię. I z niej zwierzać się będzie Miłosz swemu „prafiesorowi”, pisząc o Jeanne Hersch: „podnosiła do rzędu obowiązku moralnego moje porzucenie żony i dzieci w imię pracy literackiej, grożąc i przepowiadając mój całkowity upadek, jeżeli tego nie zrobię. Nie twierdzę, że moi warszawscy przyjaciele, przepowiadając, że skończę samobójstwem, jeżeli zerwę z Warszawą, nie mieli racji. Nie twierdzę, że Jeanne nie miała wiele racji. Ale pod tymi wyciągniętymi palcami żyć i słyszeć to syczenie »zginiesz«, z poczuciem, że jest się trędowatym i odtrąconym przez świat, jest bardzo trudno”.”
(...)
List Janiny Miłosz do Czesława Miłosza z 26 czerwca 1952r.
„Kocham Cię (…). Raniliśmy się wzajemnie, ale musimy sobie wybaczyć. Źle, że wprowadziłeś element uczuciowy ze strony trzeciej. Nie powinieneś był tego robić i teraz pisać mi o „tragedii”, jaką będzie mój przyjazd dla kogoś. (…) Czesław, liczę na to, że stworzymy pełny i wartościowy dom dla dzieci, że nie będzie żadnych bocznych spraw ani tragedii. Jeżeli mój przyjazd jest dla niej tragedią – to tę winę musisz wziąć na siebie. Dla mnie żadne sytuacje w rodzaju Dygatów czy podobnych – nie są do przyjęcia. To by mnie złamało i zniszczyło. (…) Ale pisałeś, że kochasz mnie i dzieci i na tym buduję. (…) Jestem b. zmęczona i przeczytanie takiego listu jak ten w tonie ostrym odbiera mi odwagę. „Biorę połowę odpowiedzialności… ty bierzesz drugą… Jasne?” Okropnie mnie boli serce, nie mam siły chodzić. Chciałabym mieć siłę na wszystko, ale czy będę miała? Chcę tylko spać. Zupełnie nie sypiam po nocach. (…) Nie rozumiesz jeszcze, co to znaczy wychowywać dzieci. (…) Rola ojca jest trudna – musisz w nią wejść. Nauczyć się. To nie jest coś, co można rzucić, jak się człowiek zmęczy. Liczę na to, że podzielisz ten ciężar ze mną. Powiedz sobie tak jak ja, że musi się udać połączenie naszej rodziny, inaczej wszystko to nic nie warte (…). Uświadom sobie niektóre swoje cechy: egoizm, szalony egoizm (ja mam argumenty i dowody, potrafisz skazać kogoś na cierpienie, aby ulżyć swojemu – przykład ostatni Jeanne Hersch). (…) To nie jest dowód, że nie godzę się na dzielenie twego losu, naszego wspólnego losu – nie, nie – godzę się, już dawno się zgodziłam.”
(…)
„We własnym życiu nie wolno poddawać się rozpaczy z powodu naszych błędów i grzechów, ponieważ przeszłość nie jest zamknięta i otrzymuje sens nadany jej przez nasze późniejsze czyny” – napisał Czesław Miłosz po śmierci Jeanne Hersch.
(...)
Czego nauczyłem się od Jeanne Hersch?
1. Że rozum jest wielkim boskim darem i że należy wierzyć w jego zdolność poznawania świata.
2. Że mylili się ci, którzy podrywali zaufanie do rozumu, wyliczając, od czego jest zależny: od walki klas, od libido, od woli mocy.
3. Że powinniśmy być świadomi naszego zamknięcia w kręgu własnych doznań, nie po to jednak, żeby sprowadzać rzeczywistość do snów i majaków naszego umysłu.
4. Że prawdomówność jest dowodem miłości, a po kłamstwie poznaje się niewolę.
5. Że właściwą postawą wobec istnienia jest szacunek, należy więc unikać towarzystwa osób, które poniżają istnienie swoim sarkazmem i pochwalają nicość.
6. Że choćby nas oskarżano o arogancję, w życiu umysłowym obowiązuje zasada ścisłej hierarchii.
7. Że nałogiem intelektualistów dwudziestego wieku było „baratin”, czyli nieodpowiedzialne paplanie.
8. Że w hierarchii ludzkich czynności sztuka stoi wyżej niż filozofia, ale zła filozofia może zepsuć sztukę.
9. Że istnieje prawda obiektywna, czyli z dwóch różnych sprzecznych twierdzeń jedno jest prawdziwe, drugie fałszywe, z wyjątkiem określonych wypadków, kiedy utrzymanie sprzeczności jest uprawnione.
10. Że niezależnie od losu wyznań religijnych powinniśmy zachować „wiarę filozoficzną”, czyli wiarę w transcendencję, jako istotną cechę naszego człowieczeństwa.
11. Że czas wyłącza i skazuje na zapomnienie tylko te dzieła naszych rąk i umysłu, które okażą się nieprzydatne we wznoszeniu, stulecie za stuleciem, wielkiego gmachu cywilizacji.
12. Że we własnym życiu nie wolno poddawać się rozpaczy z powodu naszych błędów i grzechów, ponieważ przeszłość nie jest zamknięta i otrzymuje sens nadany jej przez nasze późniejsze czyny.
(…)

Znalezione w: Miłosz. Biografia, Andrzej Franaszek, Wydawnictwo ZNAK, 2011.