
Tischnera spotykałem w latach '90 XX wieku na szklanym ekranie. To były jedne z pierwszych, poznawczych przygód intelektualnych. Potem przyszła lektura Wyborczej, gdzie też ciekawie pisywał o otaczającym nas świecie. Od tamtego czasu wiele się zmieniło w moim podejściu do spraw religijnych, lecz została ta jego mądrość, której po dziś dzień należycie nie rozpoznałem.
Jeśli coś napawa cię obrzydzeniem, powinieneś przynajmniej poznać to, czego się brzydzisz, abyś mógł unikać tego w przyszłości.
Kultura masowa to typ kultury symbolicznej, w której przekazywane treści docierają do odbiorcy za pośrednictwem środków masowego przekazu1. Ten konkretny typ kultury symbolicznej charakteryzuje się przekazywaniem treści z użyciem takich reguł kulturowych (konwencji), by grono odbiorców tychże treści miało jak najszersze spektrum2.
Trylogię czarnego maga Trudi Canavan przeczytałem dzięki reklamie szeptanej znajomych. Jak raz, postanowiłem pójść na całość, kupując komplet w ciemno. Lektura okazała się strzałem w dziesiątkę nadwątlając zarazem mój zegar dobowy. W planach nie było długiej lektury, lecz relaksacyjne spotkanie z treścią co kilka dni. Nic bardziej mylnego. To był fascynujący maraton pełen ludzkich namiętności.
Namiastka śnieżnej bieli pokrywa chodnik. Staram się nie upaść. Wiem, że on zna nasze myśli. Każdego świtania drepcząc po chleb i mleko zastanawiam się, o czym myśli moje miasto. Dachy pełne anten, głowy pełne słów niewypowiedzianych.
Opowieść o Pożądaniu, które mieszka w ludzkich sercach, oraz Rozpaczy. Dwa młode arkana z Nieskończonych żądne tego, by ich brat - Sen z Nieskończonych, przelał rodzinną krew, czego mu uczynić nie wolno. W swoją intrygę wplatają losy zwykłych śmiertelników, a cała opowieść rozlewa się na trzy kolejne pokolenia.
Mechanizm zła będzie działał i podczas apokalipsy. Zrozumiałem to. Ludzie tak samo będą plotkować, schlebiać przełożonym, ratować telewizor i futro z karakułów. Nawet gdyby nastąpił koniec świata, człowiek pozostanie taki, jaki jest teraz. Zawsze. [Siergiej Gurin - operator filmowy]
Swietłana Aleksijewicz, Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości
Wydawnictwo Czarne, 2012
Czy jakakolwiek całość jest w stanie ogarnąć ludzkie życie? Czy jakiekolwiek życie zmieściłoby się w jakiejkolwiek całości? Gdybym się chciał powołać chociażby na swój przypadek, a nie jestem odosobniony. Żyłem, jak żyłem. Bez poczucia podporządkowania się jakiejkolwiek całości. Kawałkami, fragmentami, strzępkami, częstokroć chwilami, można by rzec, na wyrywki, od przypadku do przypadku, jakbym odpływał, przypływał do siebie, odpływał, przypływał. Czasami miałem wrażenie, że ktoś z tego mojego życia powyrywał większość stron, czy dlatego że były to puste strony, czy dlatego że należały nie do mojego, lecz raczej czyjegoś życia.
Wszystkie te imiona, nazwiska, adresy, które wbrew narastającym we mnie zwątpieniom chciałyby być całością, nie wiedzą, że gdyby ich nawet było drugie tyle i tak by to nie wystarczyło na żadną całość, bo nie w ilości rzecz. A może to one wiedzą lepiej, że nawet takie niewyróżniające się niczym życie jak moje wystarczy jednak na całość. Bo czy na los potrzeba aż tak wiele? A chyba nie istnieje inna całość niż los? No, właśnie, czy nie istnieje. Może to świat jest przypisany do każdego ludzkiego życia, nie człowiek do świata. A to już inne byłoby brzemię, które człowiek musi nieść, mimo że to ponad jego siły.
Ostatnie rozdanie, Wiesław Myśliwski
Odwiedza nas 82 gości oraz 0 użytkowników.