
Na klawiszach trumien wybrzmiewała cisza
słuchałem jej, zaś w oczodołach przepełnionych solą
szklił się cichy jęk przerażenia, a zarazem
zgoda na ulotność ludzkiego bytu
nic nie zostało poza zielenią budzących się trawników
potem zresztą zadeptanych, lecz kogo to obchodzi
patrzyłem na źdźbła szukające jakiegokolwiek współczucia
nie przyszło ani do nich, ani do mnie
dopiero dzisiaj w pełni przyszła wiosna
odbieram jej zapach, poranne mgły, rytm przebudzenia
i nie chcę jesieni
Po wysłuchaniu muzyki Chopina chciałbym opłakiwać grzechy, których nigdy nie popełniłem; rozdzierać szaty z powodu tragedii, które nie były moimi tragediami. Muzyka zawsze, moim zdaniem, wywołuje taki efekt. Stwarza przeszłość, której nie znaliśmy, napełnia nas bólem, który leżał ukryty przed naszymi łzami. Mogę sobie wyobrazić człowieka prowadzącego najbanalniejsze życie, który wysłuchawszy przypadkowo jakiejś niezwykłej muzyki odkrywa nagle, że dusza jego - choć sam o tym nie wiedział - przeżyła straszliwe wstrząsy, poznała najgłębsze uniesienia, gwałtowną romantyczną miłość lub smak wielkich wyrzeczeń.
Oskar Wilde
Jeśli nie zmienisz nazwiska, odejdę
Jestem swoim ojcem w momencie, w którym opuszcza go żona.
Myślę o piłce nożnej i o samochodzie.
Jadę spokojnie, pozwalam się wyprzedzać. Myślę o dzieciach.
Jestem swoim dzieckiem w momencie, w którym
będzie swoim ojcem, od którego odeszła kobieta. Myślę
o swojej żonie. Przyspieszam, ryzykownie wyprzedzam.
Jestem swoim dzieckiem w momencie, w którym umieram.
Jestem swoim dzieckiem, które chce umrzeć wcześnie.
Jestem ojcem swojego ojca, którego nie chciała kobieta.
Jestem cały ciałem, którego nie chciano, wulgarnym wyrazem.
Jestem swoim nazwiskiem. Gwałtownie przyspieszam,
koła buksują na mokrym asfalcie. Chciałbym być piłkarzem.
Jestem swoim ojcem w momencie, kiedy opuszcza go żona
Wchodzę w zakręt, wiedząc, że z niego wypadnę.
MARCIN BIES
Znalezione w Gazecie Wyborczej z dn. 27.03.2010r.
Odwiedza nas 81 gości oraz 0 użytkowników.