
TOMASZ RÓŻYCKI
Majdan
Jurijowi
Co jeszcze mam napisać? Że bronią się ogniem
przeciwko zimie i ciemnościom. Miasto płonie,
a oni robią wewnątrz drugie miasto z ciała
i krwi, mur oddechów. Jeśli zima się cofnie,
car wyśle przeciw buntownikom metalowe
tanki, fałszywe słowa i dużo pieniędzy.
Jeszcze - że tamci wyprowadzają go nago
na śnieg, biją, gwiżdżą, do ręki dają miotłę
i mówią: Hetmań nam, Kozacze! Potem robią
sobie pamiątkowe zdjęcia, w tle smolisty dym
i śnieg w brunatne plamy, proporcje niezachwiane.
I może jeszcze o tym momencie w kostnicy,
kiedy po dwóch godzinach wszystkie telefony
na zakrwawionym stole w korytarzu nagle
naraz zaczynają dzwonić i na ekranie
wyświetla się jedno słowo: Mama.
Majdan, Tomasz Różycki
Z tomu "Litery", który ukaże się nakładem wydawnictwa a5 w październiku 2016
Znaleziono w: Zeszyty Literackie Nr 135, jesień 2016


Grecka „pogoda ducha”, „obiektywność”, „realizm”, „dystans” (chociaż tego ostatniego słowa nie używa się zwykle w jego powszechnym znaczeniu) wobec ludzkich wydarzeń nie są oczywiście sprawą „świadomości”, „wiedzy” ani darem natury. Są zdobyczą ethosu greckiego, a szczególnie greckiej kultury i cywilizacji. A przez „cywilizację” należy rozumieć wpływ kultury na (mimo wszystko) mniejszość.
Czego bym życzył temu biednemu gatunkowi homo sapiens - żeby się po prostu mniej mordował. Jest niemożliwe, żeby się przestał mordować. Jak tak patrzę na historię, to najbardziej zmieniali świat psychopaci, którzy się dorwali do władzy. Co jest zrozumiałe, bo człowiek normalny ma tysiące wątpliwości, tysiące niepewności, a psychopacie coś tam we łbie utkwiło i będzie bezwzględnie do końca to realizował. Tak że po prostu już będzie dobrze, jeśli troszkę mniej się będą nasi kochani ludzie wyrzynać.
Tadeusz Konwicki, W pośpiechu
Wydawnictwo Czarne; Wołowiec, 2011
„[...] Co do krytyków zaś, także tych z profesorskimi tytułami. Doprawdy, panowie, ileż trzeba mocy, by zachęcić was do milczenia. To, co niektórzy z waszego grona piszą o poezji […] jest pianą waszej niemocy, haniebną odmianą języka głupców, piosenką pijaka o świcie z poderżniętym gardłem. Czyż nikt z waszego grona nie przeczytał uważnie Listów do młodego poety Rainera Marii Rilkego? „Słowa krytyków ani o jotę nie zbliżają nas do dzieła sztuki, są to zawsze tylko mniej lub bardziej niefortunne nieporozumienia. Nie tak łatwo wszystko ująć i wypowiedzieć, jak to nam zwykle sugerują; nie można wysłowić wszystkiego, co się zdarza, wiele zdarzeń żyje w przestrzeni, której nigdy nie naruszyło słowo. A zdarzenia, które najtrudniej wysłowić, to dzieła sztuki – tajemnicze egzystencje, trwające obok naszego życia, gdy to przemija”. Bardzo proszę wziąć słowa autora Elegii duinejskich pod uwagę. Jeśli cokolwiek dla was jeszcze znaczą wybitni poeci. [...]”
Paweł HuelleOdwiedza nas 90 gości oraz 0 użytkowników.