Konteksty



Cała więc Natura jako posiadająca rozum niczego nie czyni na oślep, lecz zawsze w jakimś celu; odrzuciwszy przypadek troszczy się o cel w większym stopniu niż sztuki, bo te, jak wiemy są naśladowaniem natury. Ponieważ człowiek z natury składa się z duszy i ciała, przy czym dusza jest lepsza niż ciało, a to, co jest gorsze, musi zawsze być sługą tego, co lepsze, zatem ciało musi istnieć ze względu na duszę. Przypuszczając, że dusza ma część rozumną oraz część nierozumną i że ta druga jest gorsza, wnioskujemy, że część nierozumna istnieje ze względu na część rozumną. Rozum należy do części rozumnej; argumentacja ta zmusza nas do stwierdzenia, że wszystko istnieje z przyczyny rozumu.

Arystoteles, Zachęta do filozofii (Proteptikos)



Caritas abundat in omnia, de imis excellentissima super sidera, atque amantissima in omnia, quia summo Regi osculum pacis dedit.
Hildegarda z Bingen (1098 - 1179) - doktor kościoła

Zeszyty Literackie Nr 133Męka wiecznego poszukiwania zaostrza się we mnie aż do fizycznego bólu. To już nawet nie poszukiwanie, tylko zduszony krzyk i rozpaczliwa szamotanina, szukanie po omacku przejścia przez niekończący się przedpokój pełen kanciastych mebli, gdzie jest ciemno, a ja muszę być cicho, żeby nie zbudzić baronowej.

Ani w życiu, ani w myśleniu, ani w przeszłości, ani w spodziewanej przyszłości nie znajduję nic, ale to zupełnie nic pozytywnego, czego mógłbym się uchwycić, co byłoby stałe i miało smak jutra.

Żalę się nie na kwestie transcendentne czy etyczne, bo szczęśliwi, mężni i wytrwali poszukiwacze Boga i Praw są zwycięscy nawet wówczas, gdy nie znajdują, wszak ich czoła otacza hiperboliczna gloria wiecznego nieznalezienia; gdybym więc poszukiwał tylko Boga i Praw, stałbym już mocno na nogach i wznosił ku niebu tęskne oczy, obawiając się, czy tymczasem nie upadnę na nos, a gdybym nie znalazł, miałbym w zanadrzu cyniczny uśmiech - ale ja szukam w ogóle wszystkiego.

Wszystkiego, wszystkiego, wszystkiego: zaufania, wiary w siebie samego, siły lub bezpieczeństwa dla mojej bezsilnej natury; szukam programu, metody, stylu, tematów i tendencji we własnej sztuce; światopoglądu właściwego mojej pozycji społecznej; możliwości utrzymania się; celu, drogi, tematów do studiów; domu, przyjaciół, miłości, ludzi i nade wszystko wolności.

Antal Szerb
21 VII 1920, Graz
Zeszyty Literackie Nr 133

Brzmienie słów

Mieliśmy z Lejbkiem naszą, sekretną namiętność: wsłuchiwaliśmy się mianowicie w samo brzmienie słów, w szmer odmawianych modlitw dochodzący zza przepierzenia, i nastawialiśmy nasze uszy na te wyrazy, które łącząc się ze sobą w szybkiej recytacji, mieszały swoje znaczenia.
A im dziwaczniejszy był wynik tych naszych gier, tym bardziej się z tego cieszyliśmy.
W Międzybożu wszyscy, tak jak my, byli nastawieni na słowa, toteż samo miasteczko wydawało się jakoś niewydarzone, byle jakie i chwilowe, jakby w tym zetknięciu ze słowem materia chowała pod siebie ogon i kuliła się zawstydzona: błotnista, rozjeżdżona furami droga wydawała się prowadzić donikąd, a małe chałupki stojące po obu jej stronach i dom nauki - jedyny z drewnianym szerokim gankiem ze zbutwiałego i sczerniałego drewna, w którym wierciliśmy palcem dziury - były jak ze snu.
I mogę powiedzieć, że wierciliśmy także palcem dziury w słowach, zaglądając w ich przepastne wnętrza. Moje pierwsze olśnienie dotyczyło podobieństwa dwóch słów.
Otóż żeby stworzyć świat, Bóg musiał się cofnąć sam z siebie, pozostawić w swym ciele pustkę, która stała się przestrzenią dla świata. Z tej przestrzeni Bóg zniknął. Słowo „znikać” pochodzi od rdzenia „elem”, a miejsce zniknięcia nazywa się „olam” - świat. Więc nawet w nazwie świata mieści się historia zniknięcia Boga. Świat mógł powstać tylko dlatego, że Bóg go opuścił. Najpierw było coś, a potem tego zabrakło. To jest świat. Świat cały jest brakiem.

Księgi Jakubowe, Olga Tokarczuk

Termodynamika życiowej destrukcji wg Lema

Pęd do destrukcji daje się wywieść wprost z termodynamiki. Życie jest oszustwem, próbą malwersacji, usiłowaniem obejścia praw, skądinąd nieuchronnych i nieubłaganych; izolowane od reszty świata, natychmiast wchodzi na drogę rozpadu, ta równia pochyła prowadzi do stanu normalnego materii, trwałej równowagi, która oznacza śmierć. Aby trwać, musi się żywić porządkiem, a ponieważ - wysoko uorganizowanego - nie ma go nigdzie poza życiem, skazane jest na samopożeranie się; trzeba niszczyć, aby żyć, karmić się ładem, który o tyle jest pokarmem, o ile pozwala się zrujnować. Nie etyka, lecz fizyka ustala taką prawidłowość.

Stanisław Lem, Głos Pana

Odwiedza nas 91 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony