

- Córeczko, ja tu dwie zimy przeżyłam. Ludzie tu nie zaglądali... A zwierzęta i owszem... Kiedyś zajrzał do środka lis, zobaczył mnie i się zdziwił. Zimą i dzień się ciągnie, i noc dłuży, jak życie. Zaśpiewałabym ci i bajek naopowiadała. Staremu człowiekowi smutno się żyje, a gadanie to jego praca. Kiedyś studenci ze stolicy przyjechali i nagrali mnie na magnetofon. Ale to dawno było... Przed Czarnobylem...

Chwilą, w której następuje przejście od świata zmienności i naszego zmiennego doń zaufania do świata trwałego i trwałej wizji (jaka po Grekach już nigdy się nie pojawiła), jest chwila uświadomienia sobie, że człowiek od zdarzeń, a świat myśli i uczuć od świata faktów są nieodwracalnie oddzieleni.
Już za młodu chodzi człowiek za ładnymi ciałami i jeśli go tylko dobrze przewodnik prowadzi, kocha jedno z tych ciał i tam płodzi myśli piękne; niedługo jednak spostrzega, że piękność jakiegokolwiek ciała i piękność innych ciał, to niby siostry rodzone, i że jeśli ma gonić za istotą piękną, to musi dobrze oczy otworzyć i widzieć, że we wszystkich ciałach jedna i ta sama piękność tkwi. A kiedy to zobaczy, zaczyna wszystkie piękne ciała kochać; tamten gwałtowny żar ku jednemu ciału przygasać w nim zaczyna, wydaje mu się lichy i mały. A potem więcej zaczyna cenić piękność ukrytą w duszach niż tę, która w ciele mieszka; toteż jeśli w kim duszę zdrową znajdzie, choćby nawet jej ciało nieszczególnie kwitło, wystarcza mu to, i kochać zaczyna, i troszczy się, i znowu takie myśli płodzi, i szuka, kto by też młodego człowieka rozwinąć potrafił; z czasem musi zobaczyć piękno ukryte w czynach i prawach i znowu pozna, że i ono w każdym jest jedno i to samo. Wtedy mu się piękno ciał zacznie wydawać czymś małym i znikomym. Od czynów przejdzie do nauk, a kiedy całą ich piękność zobaczy, kiedy na takie skarby piękna spojrzy, nie będzie już niewolniczo wisiał u jednostkowej formy jego, nie będzie ślepo kochał piękności jednego tylko chłopaka albo człowieka jednego, albo dążenia; nie, on na pełne morze piękna już wpłynął i kiedy się na nim rozglądnie, płodzić zacznie słowa i myśli wielkie i wspaniałe, gnany nienasyconym dążeniem do prawdy; aż kiedy sił w tej pracy nabierze i hartu, jedyna mu się wiedza ukaże, która naprawdę mówi o tym, co piękne.
Uczta, Platon
ALISSA VALLES
WIERSZE
Człowiek od ran
Bandażowałem go; Bóg go uleczył.
Ambroise Paré (XVI-wieczny chirurg połowy)
Tak: wierzyłem Bogu i mym rękom.
Wierzyłem Bogu, mym rękom i oczom.
Wierzyłem moim oczom, niezgojonym ranom
zadanym mi przez Boga, który żyje wiecznie.
Wierzyłem w widok na polach bitewnych:
w co strzał z muszkietu robi z ciałem,
w pręt rozżarzony, co zabliźnia kikut
kończyn tuż przedtem amputowanych.
Wierzyłem w mękę, która mąci wzrok
leczonych wrzącym olejem żołnierzy,
ja leczyłem ich sokiem z cebuli & solą,
żółtkiem, olejkiem z róży, terpentyną.
Walczyłem, by tamować strumień krwi
szczypcami w kształcie dzioba i jedwabną nicią,
i w każdym z nich, zaciężny, czy też pan
widziałem obraz mego ginącego Boga.
Człowiek od ran, Alissa Valles
Zeszyty Literackie Nr 128

Z bogów żaden nie filozofuje ani nie pragnie mądrości - on ją ma; ani żadna inna istota mądra nie filozofuje. Głupi też nie filozofują i żaden z nich nie chce być mądry. Bo to właśnie jest całe nieszczęście w głupocie, że człowiek nie będąc ani pięknym i dobrym, ani mądrym, przecie uważa, że mu to wystarczy. Bo jeśli człowiek uważa, że mu czegoś nie brak, czyż będzie pragnął tego, na czym mu, jego zdaniem, nie zbywa?
Uczta, Platon
Odwiedza nas 51 gości oraz 0 użytkowników.