Konteksty

Karł Briułłow, Ostatni dzień Pompei (1827-1833)

- Córeczko, ja tu dwie zimy przeżyłam. Ludzie tu nie zaglądali... A zwierzęta i owszem... Kiedyś zajrzał do środka lis, zobaczył mnie i się zdziwił. Zimą i dzień się ciągnie, i noc dłuży, jak życie. Zaśpiewałabym ci i bajek naopowiadała. Staremu człowiekowi smutno się żyje, a gadanie to jego praca. Kiedyś studenci ze stolicy przyjechali i nagrali mnie na magnetofon. Ale to dawno było... Przed Czarnobylem...

Melitele / Starucha

Chwilą, w której następuje przejście od świata zmienności i naszego zmiennego doń zaufania do świata trwałego i trwałej wizji (jaka po Grekach już nigdy się nie pojawiła), jest chwila uświadomienia sobie, że człowiek od zdarzeń, a świat myśli i uczuć od świata faktów są nieodwracalnie oddzieleni.



Już za młodu  chodzi  człowiek  za  ładnymi  ciałami  i  jeśli  go  tylko  dobrze  przewodnik  prowadzi, kocha jedno z tych ciał i tam płodzi myśli piękne; niedługo jednak spostrzega, że piękność jakiegokolwiek ciała i piękność innych ciał,  to  niby  siostry  rodzone,  i  że  jeśli  ma  gonić  za istotą piękną, to musi dobrze oczy otworzyć i widzieć, że we wszystkich ciałach jedna i ta sama  piękność  tkwi.  A  kiedy  to  zobaczy,  zaczyna  wszystkie  piękne  ciała  kochać;  tamten gwałtowny żar ku jednemu ciału przygasać w nim zaczyna, wydaje mu się lichy i mały. A potem więcej zaczyna cenić piękność ukrytą w duszach niż tę, która w ciele mieszka; toteż jeśli w kim duszę zdrową znajdzie, choćby nawet jej ciało nieszczególnie kwitło, wystarcza mu  to,  i  kochać  zaczyna,  i  troszczy  się,  i  znowu  takie  myśli  płodzi,  i  szuka,  kto  by  też młodego  człowieka  rozwinąć  potrafił;  z  czasem  musi  zobaczyć  piękno  ukryte  w  czynach  i prawach i znowu pozna, że i ono w każdym jest jedno i to samo. Wtedy mu się piękno ciał zacznie wydawać czymś małym i znikomym. Od czynów przejdzie do nauk, a kiedy całą ich piękność zobaczy, kiedy na takie skarby piękna spojrzy, nie będzie już niewolniczo wisiał u jednostkowej  formy  jego,  nie  będzie  ślepo  kochał  piękności  jednego  tylko  chłopaka  albo człowieka jednego, albo dążenia; nie, on na pełne morze piękna już wpłynął i kiedy się na nim  rozglądnie,  płodzić  zacznie  słowa  i  myśli  wielkie  i  wspaniałe,  gnany  nienasyconym dążeniem do prawdy; aż kiedy sił w tej pracy nabierze i hartu, jedyna mu się wiedza ukaże, która naprawdę mówi o tym, co piękne.


Uczta, Platon



ALISSA VALLES
WIERSZE
Człowiek od ran

Bandażowałem go; Bóg go uleczył.
Ambroise Paré (XVI-wieczny chirurg połowy)

Tak: wierzyłem Bogu i mym rękom.
Wierzyłem Bogu, mym rękom i oczom.
Wierzyłem moim oczom, niezgojonym ranom
zadanym mi przez Boga, który żyje wiecznie.

Wierzyłem w widok na polach bitewnych:
w co strzał z muszkietu robi z ciałem,
w pręt rozżarzony, co zabliźnia kikut
kończyn tuż przedtem amputowanych.

Wierzyłem w mękę, która mąci wzrok
leczonych wrzącym olejem żołnierzy,
ja leczyłem ich sokiem z cebuli & solą,
żółtkiem, olejkiem z róży, terpentyną.

Walczyłem, by tamować strumień krwi
szczypcami w kształcie dzioba i jedwabną nicią,
i w każdym z nich, zaciężny, czy też pan
widziałem obraz mego ginącego Boga.

Człowiek od ran, Alissa Valles
Zeszyty Literackie Nr 128

Ambroise Pare

Pragnienie mądrości

Z bogów żaden nie filozofuje ani nie pragnie mądrości - on ją ma; ani żadna inna istota mądra nie filozofuje. Głupi też nie filozofują i żaden z nich nie chce być mądry. Bo to właśnie jest całe nieszczęście w głupocie, że  człowiek  nie  będąc  ani  pięknym  i  dobrym,  ani  mądrym,  przecie uważa, że mu to wystarczy.  Bo  jeśli  człowiek  uważa,  że  mu  czegoś  nie  brak,  czyż będzie  pragnął  tego,  na czym mu, jego zdaniem, nie zbywa?

Uczta, Platon

Bezczasowość istnienia?

Nie mieszkam w starości, ale to dlatego zapewne, że nigdy nie miałem poczucia, iż mieszkam w młodości. Nigdy mnie nie dotknęło takie poczucie, że jestem młody i wobec tego świat stoi przede mną otworem, i wszystko mogę zrobić, że Mickiewiczowska Oda do młodości była do mnie skierowana albo dla mnie napisana. Nie, to był po prostu wyraz stanu duchowego poety.Nie miałem poczucia, że jestem młody, wobec czego nie mam również poczucia, że jestem stary. Chociaż, oczywiście, cierpię na rózne dolegliwości wieku: ledwo widzę, ledwo słyszę, ledwo się poruszam.
Leszek Kołakowski
Czas ciekawy, czas niespokojny, cz. I.
Z Leszkiem Kołakowskim rozmawiał Zbigniew Mentzel

Odwiedza nas 51 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony