Konteksty

Nie... nic, a nic
Nie! Nie żal mi ża-dnej z chwil...
Do-bra co, da-no mi...
Ani zła... Nie dbam dziś o złe sny...

Nie, nic a nic...
Nie! Nic a nic, Nie, nic a nic nie żal mi...
Żadnej z chwil, do-bra co da-no mi,
Ani zła, nie dbam dziś o złe sny.

Nie, dziś już nie żal mi,
Już spła-co-ne te łzy.
I-dę da-lej już dziś.
Nie dbam o da-wne dni...

Wspo-mnień mych nie żal mi...
Ro-zpali-łem ten świat,
da-wno prze-szły te dni.

Dziś że-gnam je,
mi-ło-stki rzu-cam dziś.
Wy-pę-dzi-łem ich szept,
mój lęk, na za-wsze wra-cam tu.

Nie, nic a nic,
Nie, nie żal mi ża-dnej z_chwil.
Do-bra co da-no mi,
a--ni zła...
Nie dbam o złe sny dziś...
Nie!

Non, je ne regrette rien
Edith Piaf

Dziady - całość; reż. Michał Zadara, Teatr Polski we Wrocławiu, premiera: 20.02.2016 Pragnę zastanowić się z Wami nad tą sprawą, gdyż z przykrością widzę, że dyskusja należy do tych zjawisk w kulturze, które na ogół nie przynoszą nam nic prócz upokorzenia, które nazwałbym „dyskwalifikującym”. Pomyślmy, skąd się bierze ten jad hańby, którym nas poi dyskusja. Zabieramy się do niej sądząc, że ma wyświetlić, kto ma rację i jaka jest prawda - wobec czego primo określamy temat, secundo ustalamy pojęcia, tertio dbamy o ścisłość wysłowienia i quarto o logikę wywodu. Po czym wytwarza się wieża Babel, mętlik pojęć, chaos słów i prawda tonie w gadaninie. Lecz jakże długo jeszcze zachowamy ową profesorską naiwność, rodem z zeszłego stulecia, której zdaniem dyskusję można zorganizować? Czy jeszcze nie zrozumieliście pewnych rzeczy? Czy potrzeba wam więcej jeszcze gadaniny w świecie chorym na dyskusję abyście pojęli, że gadanie nie jest żadnym pomostem do prawdy? Chcecie ciemność waszą rozjaśnić tą świeczką, gdy latarnie morskie nie mogą przebić jej muru?


 (…) Nad dachami kamienic rosło słońce. Czarne sznurki dymu niepewnie wspinały się do bladego nieba. Zrozumiałem, że piękno jest czymś realnym, dotyka przedmiotów i ludzi.

Na wiosnę miasto powiększało się, rosło, przybywało dźwięków i woni. Szlifierze noży wędrowali z podwórka na podwórko, spod ich palców tryskały pióropusze iskier i jednocześnie przenikliwy, wysoki śpiew metalu wznosił się ostrym łukiem ponad domami. Okna były szeroko otwarte, do mieszkań wchodziło wilgotne powietrze zmieszane z łagodnym śpiewem ptaków. Kosy naprzód popiskiwały gniewnie, jakby upewniając się, że wiosna jest już blisko, a potem, w marcu, śpiewały upajająco, bez końca, jak murzyńskie śpiewaczki bluesa, których nagrania miały wartość złota. Chodziłem na coraz dłuższe spacery, chciwie poszukując nowych śladów wiosny. Olchy stały w topniejącym śniegu jak termometr zanurzony w lodowatej rzece. Wieże kościołów niknęły w oddali w chmurze, która zatrzymała się nad rynkiem. Wzgórza odsłaniały coraz to nową linię horyzontu, delikatną i błękitną jak chińska porcelana. Wielkie stada szpaków o błyszczących skrzydłach biegały po pustych polach, podniecone powrotem na znane im miejsca.



Gdy święta nadejdą, lubicie podlewać łzami klomb wspomnień i wzdychać rzewnie do utraconych miejsc rodzinnych. Nie bądźcie śmieszni, ani ckliwi! Nauczcie się dźwigać własne przeznaczenie. Przestańcie opiewać mdławo piękności Grójca, Piotrkowa lub Biłgoraja. Wiedzcie, że ojczyzna wasza to nie Grójec, ani Skierniewice, nawet nie kraj cały, i niech krew uderzy wam na policzki rumieńcem siły na myśl, że ojczyzną waszą wy sami jesteście! Cóż z tego, że nie przebywacie w Grodnie, Kutnie lub Jedlińsku? Czyż kiedykolwiek człowiek przebywał gdzie indziej, niż w sobie? Jesteście u siebie, choćbyście znajdowali się w Argentynie lub w Kanadzie, ponieważ ojczyzna nie jest miejscem na mapie, ale żywą istnością człowieka.



Jestem wytworem kultury, która każdy dramat uważa za coś w najwyższej mierze nieprzyzwoitego. Rola tragicznego bohatera wydaje się i mnie, i temu kręgowi ludzi, w którym wyrosłem, rolą cokolwiek nieprzyzwoitą – nawet jeżeli jest to tragedia. Ostatecznie bowiem człowiek z kulturą, człowiek wykształcony (czy na pół wykształcony), człowiek, który zajmuje się literaturą, mniej więcej zawsze znajduje jakieś usprawiedliwienie dla tego, co się z nim dzieje.

Josif Brodski


Edward Balcerzan
NIE MA MOWY

W sprawozdaniu o początkach światów: obu,
(jeden zainstalowano zaświatowo,
drugi częściowo do wglądu)
nie ma mowy o początku wody,
ani echa, ani szczeliny przecieku.

Na dobitek nie ma mowy
o początku mowy. Rzekłbyś, sprawozdawca
nabrał wody w płuca tak głęboko, że
nie wypłynie z tego nawet
niedopowiedzenie.

Początek tętni międzygwiezdną
głuszą, gdy pytamy: kiedy
rodziły się wyrazy żalu lub zachwytu,
odbywały próbne wzloty zwartowybuchowych,
szły ferwory intonacji, zadęcia wołaczy?
Jak łamały się gałęzie zmierzchów,
pokrętne zawiązki pisma,
nieczytelnego - do czasu?

A zamaszyste zasiewy znaczeniowych pół?
A zarzewia składni, coraz jaśniejsze i giętsze,
że można się było dogadać
z płomieniem i z płazem (od biedy)?

Uwierzyć, nie uwierzyć, że woda i mowa
przedwcześnie zapoczątkowane w narzeczach i nurtach
zaczaiły się bezbrzeżne i wylewne (dla nas? dla nikogo?)
Nie pytać, pytać, ile razy zaczynaliśmy się
w
rzeczywistości?

Edward Balcerzan

Edward Balcerzan

 

Wszędzie wokół woda

Ale nikt mnie nie kochał. Byłem zawziętym, zgryźliwym samotnikiem, przemierzałem niecałą milę ze szkoły, mijając pocztę, całą z żółtej cegły i chromu, i moje dwa szarańczyny (woda, wszędzie wokół woda, lecz ani kropli do picia), i nie było nikogo, kto pokochałby mnie pierwszy. W ludziach, których znałem, dostrzegałem setki przejawów tchórzostwa,  tysiące wad, miliony słabości. Gdybym to ja miał pokochać pierwszy, pokochałbym tylko doskonałość. Oczywiście, gdybym kochał ludzi, których znałem, mógłbym pomoc im wydobrzeć. Ale nie, mówiłem sobie, dlaczego ja miałbym dawać im wszystko, skoro oni nie dają mi niczego?

Stan łaski, Harold Brodkey
Zeszyty Literackie Nr 119

Błędne cienie

Przeszłość jest wbudowana w każdą falę nadchodzącego czasu. Przeszłość, jaką dysponują współcześni, nie jest wcale taka sama za każdym razem, gdy nadpływa z królestwa cieni... żyje [ona] równie nerwowo i równie nieobliczalnie jak teraźniejszość, w której chce zaistnieć.

Błędne cienie, Pascal Quignard

Odwiedza nas 59 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony